Dziś jest 2 paďż˝dziernika 2014, imieniny Racheli, Sławy, Teofila.
Wydawca - Grupa IMAGE Sp. z o.o.Prawo Drogowe@NEWS
 
Oferujemy Państwu zbiór serwisów informacyjnych PRAWO DROGOWE@NEWS. Dzięki świadczonej Państwu usłudze piar-u (przeglądanie prasy i internetu) będziecie otrzymywali raz w tygodniu informacje dotyczące:
  • projektowanych, dyskutowanych, uchwalonych, opublikowanymi i wchodzących w życie aktów prawnych z zakresu prawa drogowego, transportu i drogownictwa,
  • bezpieczeństwa, zmieniających się zasadach i wszelkich innych wydarzeń z zakresu ruchu i drogownictwa,
  • informacje międzynarodowe, krajowe, regionalne,
  • zagadnień zawartych w przesyłanych nam pytaniach.
R E K L A M A


14.1.2008 - 20.1.2008 (0229/03/2008)        Pobierz numer
o ważności prawa jazdy w związku z wpisem dotyczącym korekcji wzroku; wyjaśnienie Ministerstwa Infrastruktury w sprawie ważności prawa jazdy z “kodem 01”; o podpisie elektronicznym w działalności gospodarczej; wypowiedzi w sprawie likwidacji “zielonej strzałki”; alkomaty bez atestowania, ale wzorcowane; o quadach w kodeksie drogowym; o bezpieczeństwie stosowania leków za kierownicą; statystyka wypadków drogowych w 2007 roku; o Zintegrowanym Systemie Zarządzania Ruchem w Warszawie; o niewidzących pasażerach komunikacji miejskiej; o zamawianie terminu rejestracji przez telefon; słuchający muzyki wpadają pod auta; o ponownej rejestracji auta w kraju; o czasowym wyrejestrowaniu pojazdu; o...
kronika legislacyjna
kronika legislacyjna
kronika legislacyjna
kronika legislacyjna
14.1.2008
Jesienią nowe zasady zdawania egzaminów na prawo jazdy
Kategorie:  » korki  » szkolenie kandydatów na kierowców  » mandaty

“Gazeta Lubuska” pokusiła się o odpowiedź na pytanie - co się zmieni w motoryzacji w 2008 roku? I czytamy: Obecny rok dla kierowców może być gorszy niż poprzedni. Podrożeją paliwa, postoimy też w korkach. Za nami 2007 rok. Nie był on najlepszy. Najbardziej odczuwalny był wzrost paliw. W grudniu 2007 paliwa były nawet droższe o 1 zł za litr, niż rok wcześniej. Na szczęście mimo zapowiedzi, nie wzrosły stawki za ubezpieczenia komunikacyjne OC. Ale kierowcy nie dostali też obiecanej nadpłaty podatku akcyzowego. Jakie będą najbliższe 12 miesięcy.
1. Paliwa - Wydaje się, że paliwa będą nadal drożeć. Wpłyną na to dwie rzeczy. Po pierwsze baryłka ropy naftowej przekroczyła już 100 dolarów. Po drugie, umacnia się dolar, a to sprawia, że nawet przy tej samej cenie ropy, ceny benzyn a szczególnie oleju napędowego mogą wzrosnąć. I jest jeszcze trzecia groźba - mroźna zima. Gdy tylko nadejdzie, za olej będziemy płacić więcej. Paradoksalnie może stanieć benzyna. Trzeba też wspomnieć, że po długim oczekiwaniu, wprowadzone zostaną kontrole jakości gazu LPG, oferowanego na stacjach paliw.
2. Przepisy - Prawdopodobnie jesienią, ale być może dopiero od stycznia 2009 roku zmienią się zasady zdawania egzaminów na prawo jazdy. Najważniejsze zmiany to wprowadzenie innych testów przy egzaminie teoretycznym oraz możliwość uzyskania prawa jazdy przez osoby, które ukończyły 16 lat. Testy mają odzwierciedlać sytuację na drogach i nie być jedynie zadaniami teoretycznymi. Zapowiadane jest też wprowadzenie innego systemu punktów karnych. Poszczególne wykroczenia karane byłyby surowiej, co sprawiłoby, że kierowcy łamiący przepisy, szybciej traciliby prawo jazdy. Zapowiadany jest też wzrost wysokości mandatów. W styczniu, a najpóźniej w lutym ma trafić pod obrady Sejmu nowa wersja ustawy, pozwalająca na zwrot importerom nadpłaconej akcyzy. Jednak pierwsze pieniądze dostaną zainteresowani nie wcześniej jak wiosną. Być może zmienią się też przepisy dotyczące ustalania wartości importowanych samochodów. Nie przywożący ale izby celne będą ustalały wartość auta. Jeśli dojdą do wniosku, że importer wartość tą zaniżył.

Link do źródła:
Przejdź do innego działu:
kronika legislacyjna news tygodnia statystyka przegląd prasy / internetu pytania ogłoszenia oferty partnerzy
kronika legislacyjna
14.1.2008
Łatwiejszy dostęp do danych pirata drogowego
Kategorie:  » policja  » piraci drogowi

Organy ścigania nie tylko będą mogły prześwietlić konta przedsiębiorców. Również użytkownicy aut kupionych na kredyt nie unikną płacenia mandatów za wykroczenia - donosi “Rzeczpospolita”. Projekt zmian prawa bankowego ma umożliwić prokuratorom walczącym m.in. z mafią paliwową szerszy dostęp do kont podejrzanych, a także ułatwić karanie mandatami kierowców, którzy swoje samochody kupili na kredyt. Obecnie tacy kierowcy mogą czuć się bezkarni, gdy przekroczą prędkość. Również kradzież paliwa ze stacji benzynowej może im ujść płazem - nawet jeśli w jednej i drugiej sytuacji zostali przyłapani na gorącym uczynku przez fotoradar. Policja ma problemy z dotarciem do ich danych osobowych. W ewidencji pojazdów jako właściciele auta figurują banki, które niechętnie udzielają informacji o swoich klientach. Policji przeszkadza dziś jednak nie tylko prawo bankowe, ale także uchwała Sądu Najwyższego z 23 maja 2006 r. (sygn. I KZP 4/06). Uznał on, że w świetle obowiązujących przepisów bank nie może udzielić policji informacji stanowiących tajemnicę bankową na użytek postępowania w sprawach o wykroczenia. Do informacji chronionych tajemnicą zaliczono m.in. dane osoby użytkującej pojazd, który jest zabezpieczeniem wierzytelności banku. Policja miała często kłopoty z ustaleniem właściciela auta, którego nie złapała, lecz tylko namierzyła numer rejestracyjny prowadzonego samochodu. Po publikacji uchwały w sprawach o wykroczenia banki z zasady odmawiają policji informacji o użytkownikach pojazdów – tylko w 2006 r. zdarzyło się to aż 920 razy. I trzecia propozycja zmian. Banki będą mogły informować bezpośrednio policję o przestępstwie, np. kradzieży kart płatniczych. Dziś zawiadamiają prokuraturę, a zanim informacja dotrze na policję, mija najczęściej kilka dni. – Pierwotnie pozytywnie ocenialiśmy pomysł udzielania policji informacji o właścicielach aut kupionych na kredyt. Sądziliśmy, że w walce z piractwem drogowym powinniśmy wspierać policję – mówi Jerzy Bańka, prawnik Związku Banków Polskich. – Od tego czasu jednak sporo się zmieniło. Uważamy, że nie ma potrzeby wprowadzać takich regulacji na poziomie ustawowym. Środowisko zdecydowało, że możemy to zrobić w rekomendacji do umów przewłaszczenia. Pojawi się w nich specjalna klauzula, w której kredytobiorca będzie upoważniał bank do udzielania policji takich informacji. Skutek zostanie osiągnięty, a przecież nie chodzi o metodę, tylko o efekt – dodaje Jerzy Bańka.

Link do źródła:
Autor: Jan Kowalski   
i słusznie banki odmawiają informacji. Pogwałceniem podstawowych praw są proponowane zmiany legislacyjne. Zapowiada się policyjne państwo, w którym poszczególne organy w majestacie prawa będa mgy robić co tylko zechcą.
Redakcja nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy. Zastrzega sobie jednak prawo do usuwania komentarzy obraźliwych i sprzecznych z prawem.
Przejdź do innego działu:
kronika legislacyjna news tygodnia statystyka przegląd prasy / internetu pytania ogłoszenia oferty partnerzy
kronika legislacyjna
14.1.2008
Szybkie sądy podziałały
Kategorie:  » sądy 24-godzinne  » pijani kierowcy  » kodeks karny

Wizja szybkich i dotkliwych kar oraz strach przed 24-godzinnymi sądami pomogły. "Dziennik" dotarł do danych, z których wynika, że w zeszłym roku zatrzymano o 20 procent mniej pijanych kierujących niż rok wcześniej. A blisko co czwarty nietrzeźwy kierowca lub rowerzysta był sądzony w trybie przyspieszonym. Policja właśnie podsumowała to, co działo się na polskich drogach w zeszłym roku. Okazało się, że w porównaniu z 2006 rokiem policjanci zatrzymali o 41 846 mniej pijanych kierowców. Co takiego się stało? Zbigniew Hajdas z biura prasowego Komendy Głównej Policji uważa, że to efekt straszenia sądami 24-godzinnymi i dotkliwymi karami, na przykład zatrzymywaniem samochodów na poczet przyszłej grzywny. - To po prostu podziałało na wyobraźnię - mówi Hajdas. Artur Staniszewski, rzecznik dolnośląskiej policji potwierdza. To właśnie na Dolnym Śląsku najwięcej nietrzeźwych kierujących osądzono w trybie przyspieszonym. Przed szybkim sądem stawał co drugi zatrzymany. Efekt: prawie o jedną trzecią mniej pijanych na drogach. Sceptycy jednak przestrzegają przed zbyt pochopnymi wnioskami z analizy statystyk. I szukają innych przyczyn. - Policji wygodnie tłumaczyć, że szybkie sądzenie zadziałało. A prawda jest taka, że zamiast być na drodze, funkcjonariusze zajmują się wożeniem takich osób po sądach - uważa Janusz Popiel, szef stowarzyszenia Alter Ego, które pomaga ofiarom wypadków drogowych. Tę argumentację zbija Marcin Szyndler z Komendy Stołecznej Policji. - Kontroli drogowych wcale nie jest mniej. Wręcz przeciwnie. Nawet jeśli policjant straci trzy godziny, załatwiając wszystkie procedury związane z trybem przyspieszonym, to nie zmarnuje tego czasu za dwa miesiące, kiedy zostałby wezwany na normalną rozprawę - tłumaczy Szyndler. I powtarza: "Szybkie sądzenie podziałało na kierowców". Kiedy w marcu ubiegłego roku weszły w życie sądy 24- godzinne, jeden ze sztandarowych pomysłów poprzedniego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, zapowiadano, że będą batem przede wszystkim na chuliganów i wandali. Życie szybko zweryfikowało te plany. Aż 85 proc. wszystkich spraw zakończonych w 2007 roku dotyczyło właśnie osób, które przyłapano na jeździe po pijanemu. Sądy 24-godzinne uważano za nieskuteczne, a ostatnio minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski nazwał je nawet "totalną klapą". Teraz w rozmowie z "Dziennikiem" podkreślił, że nie zamierza ich likwidować. Chce jedynie usprawnić obowiązujące procedury. W to, że są skutecznym batem na pijanych na drogach, nie wierzy: - Myślę, że dla zatrzymanych nie ma większego znaczenia, czy będą osądzeni dziś, czy za miesiąc - powiada. Zdaniem ministra, efekty przynosi zmiana prawa z 2000 roku. To wtedy uznano, że jazda po pijanemu nie jest zwykłym wykroczeniem, lecz przestępstwem, za które idzie się do więzienia - odnotowuje "Dziennik".

Link do źródła:
Przejdź do innego działu:
kronika legislacyjna news tygodnia statystyka przegląd prasy / internetu pytania ogłoszenia oferty partnerzy
kronika legislacyjna
15.1.2008
Dopłaty dla stacji demontażu
Przedsiębiorcy prowadzący stacje demontażu mogą wystąpić o dofinansowanie swojej działalności. Dostępne są też dla nich pożyczki na inwestycje związane z recyklingiem pojazdów. Pieniędzmi na ten cel dysponuje Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska. Przeznaczone są na to środki pochodzące z opłat tzw. recyklingowych pobieranych przy wprowadzaniu samochodów na polski rynek. Finansowanie dopłat do demontażu pojazdów ma formę dotacji. Żeby ją uzyskać, trzeba złożyć odpowiedni wniosek. Jego wzór określa załącznik nr 1 do rozporządzenia Rady Ministrów w sprawie szczegółowych warunków przeznaczania wpływów pochodzących z opłat w zakresie recyklingu pojazdów wycofanych z eksploatacji (Dz. U. 2006.108.739 z póżn. zm.). Środki przeznaczone na dopłatę do demontażu zostaną zgodnie z art. 410 prawa ochrony środowiska (poś) rozdzielone odpowiednio do masy odpadów poddanych odzyskowi i recyklingowi oraz przekazanych do odzysku i recyklingu, a także masy elementów przeznaczonych do ponownego użycia. Narodowy Fundusz wspomoże w ten sposób wyłącznie przedsiębiorców prowadzących stacje demontażu, którzy spełnili warunki określone w tym samym artykule poś w roku poprzedzającym złożenie wniosku oraz złożyli taki wniosek. Zgodnie z przepisami przedsiębiorca starający się o dopłatę powinien: - uzyskać odpowiednie poziomy odzysku i recyklingu, określone w art. 28 ustawy o recyklingu pojazdów wycofanych z eksploatacji Dz. U. 2005.25.202 z późn. zm. – jest to 95 proc. dla odzysku i 85 proc. dla recyklingu; przy samochodach wyprodukowanych przed 1 stycznia 1980 r. wymagania są niższe i wynoszą 75 proc. dla odzysku i 70 proc. dla recyklingu; - mieć decyzje wymagane przy prowadzeniu stacji demontażu (zazwyczaj pozwolenie zintegrowane), - złożyć w terminie roczne sprawozdanie (do 15 lutego 2008 r. za 2007 r.), - złożyć w terminie wniosek o dopłatę (do 31 marca 2008 r.). Ponadto wniosek o dopłatę ma być zgodny z przepisami o pomocy de minimis. Przedsiębiorca musi złożyć zaświadczenie o uzyskanej pomocy de minimis, jak też o innej pomocy dotyczącej tych samych kosztów kwalifikowanych, w związku z którymi udzielana jest pomoc de minimis. Zgodnie z rozporządzeniem w sprawie szczegółowych warunków przeznaczania wpływów pochodzących z opłat w zakresie recyklingu pojazdów wycofanych z eksploatacji (Dz. U. 2006.108.739 z późn. zm.) przedsiębiorca poda też informacje o sytuacji ekonomicznej, w szczególności bilans, rachunek zysków i strat, rachunek przepływów pieniężnych; jeżeli przedsiębiorca należy do grupy kapitałowej, dołącza również informacje o wszystkich spółkach należących do grupy za ostatni rok obrotowy. “Rzeczpospolita” dalej przypomina, że wysokość dopłaty dla przedsiębiorcy prowadzącego stację demontażu nie może przekroczyć 500 zł za tonę pojazdów wycofanych z eksploatacji przyjętych przez stację. Narodowy Fundusz przekazuje przedsiębiorcom dopłaty do 30 czerwca tego samego roku. Na wsparcie fundusz, zgodnie z ustawą o recyklingu pojazdów wycofanych z eksploatacji, przeznacza 50 proc. wpływów pochodzących z opłat recyklingowych od wprowadzanych do Polski pojazdów. Wnioski o dofinansowanie inwestycji można składać w Narodowym Funduszu przez cały rok. Dofinansowanie następuje po rozpatrzeniu wniosku. Warunkiem udzielenia pożyczki jest udokumentowanie pełnego pokrycia planowanych kosztów inwestycji (z uwzględnieniem udziału wnioskowanego dofinansowania ze środków Narodowego Funduszu.
Link do źródła:
Przejdź do innego działu:
kronika legislacyjna news tygodnia statystyka przegląd prasy / internetu pytania ogłoszenia oferty partnerzy
kronika legislacyjna
15.1.2008
Funkcjonariusze Staży Granicznej i ich uprawnienia

W  życie wchodzi rozporządzenie ministra spraw wewnętrznych i administracji z 18 grudnia 2007 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie wykroczeń, za które funkcjonariusze Straży Granicznej są uprawnienie do nakładania grzywien w drodze mandatu karnego (Dz. U. nr 250, poz. 1882).

 

ZAMÓW: 0-502-659-431

Link do źródła:
Przejdź do innego działu:
kronika legislacyjna news tygodnia statystyka przegląd prasy / internetu pytania ogłoszenia oferty partnerzy
kronika legislacyjna
15.1.2008
Odszkodowanie tylko niezbędne i celowe

Osoba, która w wyniku wypadku, błędu lekarskiego lub innego czynu niedozwolonego utraciła sprawność, może domagać się pokrycia wszystkich wynikłych z tego wydatków, ale tylko niezbędnych i celowych. O tym, które wydatki są niezbędne i celowe, decyduje nie tylko rodzaj niepełnosprawności, ale i sytuacja życiowa danej osoby. Tak uznał Sąd Najwyższy w wyroku z 9 stycznia 2008 r. – donosi “Rzeczpospolita”. Mirosława J., wówczas 50-letnia, uległa poważnemu wypadkowi drogowemu w 2003 r. Wskutek uszkodzenia rdzenia kręgowego nie może chodzić, ma całkowicie niewładną prawą rękę i prawą nogę. Może poruszać się tylko na wózku elektrycznym sterowanym lewą ręką. Za skutki tego wypadku odpowiada towarzystwo ubezpieczeń HDI Asekuracja, w którym sprawca miał polisę OC. Sąd, do którego wystąpiła Mirosława J., zasądził na jej rzecz 185 tys. zł z tytułu zadośćuczynienia za doznaną krzywdę, oprócz 55 tys. zł już wypłaconych z tego tytułu przez Asekurację oraz 4976 zł miesięcznej renty rekompensującej jej zwiększone wydatki. Składają się na nie koszty: całodobowej opieki (2697 zł), zabiegów rehabilitacyjnych (1500 zł), przejazdów taksówkami (500 zł) oraz leków i środków medycznych. Towarzystwo sfinansowało również budowę podjazdu do mieszkania Mirosławy J. i przystosowanie tego lokum do potrzeb osoby niepełnosprawnej (33 tys. zł). Sąd nie uwzględnił roszczeń dotyczących zakupu samochodu przystosowanego do przewożenia wózków inwalidzkich i tzw. schodołazu, urządzenia do przemieszczania się wózkiem po schodach. Mirosława J. domagała się najtańszego, jak twierdzi, modelu takiego samochodu – Opla Vivaro. Schodołaz miał kosztować ok. 23 tys. zł. Sąd uznał, że schodołaz nie jest jej potrzebny, bo wystarczy podjazd. To samo dotyczy samochodu, skoro dostaje co miesiąc 500 zł na taksówki. W skardze kasacyjnej Mirosława J. domagała się 121 tys. zł na zakup samochodu i schodołazu. SN zgodził się z zarzutem naruszenia art. 444 § 1 kodeksu cywilnego, ale tylko w odniesieniu do kosztów zakupu schodołazu. – Odszkodowanie musi spełniać funkcję kompensacyjną, choć żadna kwota nie może przywrócić zdolności chodzenia – mówiła sędzia Teresa Bielska-Sobkowicz. Zaznaczyła, że stanowisko, iż wysokość odszkodowania sąd może ograniczyć przez wzgląd na przeciętną stopę życiową, jest już nieaktualne, zwłaszcza że dochody różnych grup są bardzo zróżnicowane i nie można już mówić o przeciętnej stopie życiowej. Jest jednak inne kryterium, którego nie można pominąć: odszkodowanie ma obejmować wszystkie koszty pozostające w związku z uszkodzeniem ciała albo rozstrojem zdrowia, ale tylko niezbędne i celowe. – Nie ma jednolitej miary tych kosztów – tłumaczyła sędzia. – Zależą one od okoliczności danej sprawy. Samochód nie jest dobrem luksusowym, ale nie każdy musi się nim posługiwać. W orzecznictwie sądowym przyjmuje się, że jego zakup jest konieczny i celowy, gdy dotyczy osób, które ze względu na rodzaj schorzenia i tryb życia mogą z niego korzystać, np. młodych, mieszkających na wsi, którzy muszą z niej dojeżdżać do pracy czy do szkoły albo na szkolenia w celu przekwalifikowania. Nie jest on konieczny i celowy, jeśli dotyczy osoby, która – tak jak Mirosława J. – nigdy nie pracowała i nie będzie, dlatego nie wchodzi w rachubę przekwalifikowanie. – Jednakże również takie osoby – podkreślała sędzia Bielska-Sobkowicz – nie mogą być uwięzione w mieszkaniu i pozbawione możliwości wychodzenia także w celach rozrywkowych czy na zakupy. Kwota na dojazdy jest składnikiem renty Mirosławy J. Jeśli jest niewystarczająca, można domagać się zmiany wysokości renty. Inaczej Sąd Najwyższy ocenił kwestię schodołazu. Uznał, że sądy nie rozważyły w pełni argumentów przemawiających za jego zakupem. Chodzi o to, by Mirosława J. mogła poruszać się po mieście i jeśli schodołaz ma jej to umożliwić, nie można go jej odmówić (sygn. II CSK 425/07). W razie uszkodzenia ciała albo rozstroju zdrowia naprawienie szkody obejmuje wszystkie wynikłe z tego koszty – zapisano w art. 444 § 1 k.c. Na żądanie poszkodowany musi otrzymać z góry sumę potrzebną na leczenie, a gdy stał się inwalidą – sumę potrzebną na koszty przygotowania do innego zawodu. Jeśli utracił zdolność do pracy, a także jeśli zwiększyły się jego potrzeby lub zmniejszyły widoki powodzenia na przyszłość, należy mu się odpowiednia renta – relacjonował dziennik.

Link do źródła:
Przejdź do innego działu:
kronika legislacyjna news tygodnia statystyka przegląd prasy / internetu pytania ogłoszenia oferty partnerzy
kronika legislacyjna
15.1.2008
Projektowane zmiany w kodeksie pracy
Kategorie:  » działalność gospodarcza  » pracodawca  » kodeks pracy

Podczas swojego posiedzenia Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy zmieniającej ustawę – Kodeks pracy oraz ustawę o zmianie ustawy – Kodeks pracy oraz o zmianie niektórych ustaw, przedłożony przez ministra pracy i polityki społecznej. Projekt nowelizacji ustawy zakłada likwidację Komisji do spraw Układów Zbiorowych Pracy.

Link do źródła:
Przejdź do innego działu:
kronika legislacyjna news tygodnia statystyka przegląd prasy / internetu pytania ogłoszenia oferty partnerzy
kronika legislacyjna
15.1.2008
Radary, antyradary i bezpieczeństwo ruchu drogowego
Kategorie:  » fotoradary  » antyradary  » Wielka Brytania

Badania przeprowadzone w Wielkiej Brytanii wykazały, że kierowcy instalujący w samochodach urządzenia do wykrywania radarów policyjnych powodują niemal 30 procent mniej wypadków – czytamy w portalu INTERIA.pl  Na Wyspach antyradary są dozwolone, ale urzędnicy Ministerstwa Transportu planują zmianę przepisów.  Władze brytyjskie akceptują urządzenia, które korzystając z satelitarnej nawigacji, ostrzegają kierowców przed ulicznymi kamerami. Nie zgadzają się natomiast na używanie przyrządów, które emitując określone częstotliwości, zakłócają pracę policyjnych radarów. Sprawa ta jednak jest prawnie nieuregulowana i póki co oba typu urządzeń dostępne są na rynku. Przed kilkoma laty, na Wyspach pojawiła się olbrzymia liczba kamer ulicznych. Wkrótce potem statystyka potwierdziła, że instalowane w niewidocznych miejscach, paradoksalnie zwiększały one zagrożenie na drogach. Kierowcy po prostu na ich widok zbyt późno hamowali. Władze podjęły więc decyzję, by kamery te pomalować na jaskrawy kolor, zwiększając tym samym ich widoczność. To dało kierowcom więcej czasu na ograniczenie prędkości i poprawiło bezpieczeństwo na drogach.

Link do źródła:
Przejdź do innego działu:
kronika legislacyjna news tygodnia statystyka przegląd prasy / internetu pytania ogłoszenia oferty partnerzy
kronika legislacyjna
16.1.2008
Sprawdź, czy masz ważne prawo jazdy

Masz słaby wzrok i jeździsz autem? Sprawdź kod w ostatniej rubryce. Twój dokument może być nieważny. Wszystko przez zamieszanie w przepisach, do których nie dostosowali się lekarze i wydziały komunikacji – donosi “Dziennik”. Problem dotyczy kierowców, którzy mają kłopoty ze wzrokiem i okulista nakazał im noszenie w trakcie jazdy np. okularów lub szkieł kontaktowych. Wtedy na odwrocie prawa jazdy, w ostatniej rubryce ramki, powinien być wpisany specjalny kod, który określa rodzaj korekty wzroku. Kod 01 nieważny. Do 1 stycznia 2002 roku wydziały komunikacji wydawały takim kierowcom prawo jazdy z kodem "01", określającym tylko "konieczność używania szkieł korekcyjnych podczas jazdy". Jest ono ważne i kierowca może sobie dowolnie wybrać, czy założy dziś okulary, czy szkła kontaktowe. Ale na początku 2002 r. zmieniły się przepisy i urzędy muszą wpisywać rozszerzony kod, określający dokładnie, co powinien nosić kierowca: okulary, szkła kontaktowe czy np. opaskę. I zamiast dwucyfrowego kodu 01 powinien być wpisany kod czterocyfrowy. Niestety, część okulistów i urzędów nie uwzględniła tych zmian. Nadal wystawiano dokumenty z "niepełnym" kodem, czyli cyframi "01". A to oznacza, że te prawa jazdy - w myśl przepisów - są niezgodne z prawem. Jeśli kod 01 został wpisany do prawa jazdy po 1 stycznia 2002 r., to znaczy, że lekarz wystawiający orzeczenie nie zapoznał się z przepisami, podobnie jak urzędnik z wydziału komunikacji, który przyjął takie orzeczenie, bo powinien je odesłać do poprawy - tłumaczy dziennikowi.pl Jacek Antoni Piątkiewicz, dyrektor Centrum Naukowego Medycyny Kolejowej, zajmującego się m.in. szkoleniem lekarzy wydających zgodę na kierowanie pojazdami. (229-4-5)

 

 

 

Powołuje się przy tym na rozporządzenie ministra infrastruktury z 14 grudnia 2001 roku w sprawie wzorów dokumentów stwierdzających uprawnienia do kierowania pojazdami. Piątkiewicz tłumaczy, że prawidłowe orzeczenie powinno zawierać kod wady. Dla wzroku są to cyfry 01 uzupełnione o kod oznaczający rodzaj korekty wady (okulary, szkła itp.). Oznacza to, że prawa jazdy wydane od początku 2002 roku z kodem 01 są niezgodne z polskim prawem. "Zajmiemy się tą sprawą i pilnie zbadamy, skąd powstał ten problem. Postaramy się jak najszybciej go rozwiązać" - obiecuje dziennikowi.pl Adam Rapacki, wiceminister spraw wewnętrznych i administracji, odpowiedzialny za pracę policji.

 

 

Jakie kody - zgodnie z rozporządzeniem ministra - powinny być na ważnym prawie jazdy, wystawionym po 1 stycznia 2002 roku? “Dziennik” radzi: Sprawdź w ostatniej rubryce, na odwrotnej stronie swojego prawa jazdy, pierwsze cztery cyfry:

01.01 - musisz nosić okulary

01.02 - musisz nosić soczewki kontaktowe

01.03 - musisz mieć szkła ochronne

01.04 - musisz nosić szkło matowe

01.05 - musisz mieć przepaskę na oko

01.06 - możesz nosić okulary lub szkła kontaktowe

Czasem po tych cyfrach wpisywany jest numer 71, co oznacza wtórnik dokumentu. Jeśli są tam inne cyfry, nie dotyczą one wady wzroku.

Kod 01.01. Oznacza to, że kierowca może prowadzić samochód wyłącznie w okularach. Kłopoty zaczynają się, kiedy zamiast nich - np. dla wygody - założy szkła kontaktowe. Dociekliwy policjant może wlepić za to mandat. "Ponieważ taryfikator nie przewiduje grzywny za takie wykroczenie, policjant może zastosować mandat uznaniowo, od 20 do nawet 500 złotych" - tłumaczy dziennikowi.pl komisarz Artur Zawadzki z Wydziału Profilaktyki w Ruchu Drogowym Komendy Głównej Policji. Podobny problem może spotkać kierowców używających tylko soczewek kontaktowych (kod na prawie jazdy - 01.02). Według prawa, taki kierowca nie może z kolei prowadzić auta w okularach. Wyjściem z sytuacji dla takich osób jest... nowe prawo jazdy. "Wypadałoby wymienić blankiet prawa jazdy na nowy. Wówczas w rubryce <Ograniczenia> powinien zostać wpisany kod <01.06>, oznaczający okulary lub szkła kontaktowe. Wtedy można kierować autem, niezależnie od tego, którą z metod poprawy wzroku wybierzemy” - tłumaczy komisarz Zawadzki.

 

 

 

Link do źródła:
Przejdź do innego działu:
kronika legislacyjna news tygodnia statystyka przegląd prasy / internetu pytania ogłoszenia oferty partnerzy
kronika legislacyjna
17.1.2008
Alkomaty bez atestowania, ale wzorcowane
Kategorie:  » alkomaty  » pijani kierowcy  » kodeks karny

Główny Urząd Miar nie będzie już legalizować alkomatów - pisze DZIENNIK. A pomiar poziomu alkoholu w wydychanym powietrzu urządzeniem bez atestu adwokaci łatwo podważą przed sądem. Pozostanie tylko badanie krwi, którego kierowca może odmówić. Dotychczas adwokaci, broniąc pijanych kierowców, zawsze domagali się świadectwa legalizacji alkomatu. Brak atestu albo numeru identyfikacyjnego urządzenia dawał podstawę do podważenia wyniku badania, a to prowadziło do uniewinnienia. Sądy często przyjmowały zasadę, że wskazanie takiego alkomatu nie jest wystarczającym dowodem na skazanie za jazdę po pijanemu. Teraz okazuje się, że policjanci od 24 stycznia (wtedy wejdzie w życie rozporządzenie ministra gospodarki w sprawie prawnej kontroli metrologicznej urządzeń pomiarowych - przyp. red.) będą używać alkomatów bez legalizacji GUM. Dlaczego ministerstwo rezygnuje z atestowania urządzeń? "Bo zamiast tego wprowadzamy tzw. wzorcowanie" - tłumaczy Grzegorz Lang, zastępca dyrektora departamentu regulacji gospodarczych Ministerstwa Gospodarki. Wzorcowanie to wydawanie świadectwa rzetelności przez upoważnione laboratoria. W porównaniu z legalizacją, czyli aprobatą państwa, wymóg o wiele mniej formalny. "Państwo daje w tej dziedzinie więcej wolnego rynku" - przekonuje Lang. Problem w tym, że jeszcze nie wiadomo, czy policja będzie miała obowiązek wzorcowania alkomatów. Skoro tak, a wkrótce przestaną być ważne atesty GUM, urządzenia na jakiś czas staną się nielegalne. Na jak długo? Grzegorz Lang nie wie. Jak wyjaśnia, zmiana systemu wymaga przygotowania wielu nowych aktów prawnych. Co zatem po 24 stycznia mają robić sądy? Czy będą uznawać wydruk z alkomatu nieposiadającego prawnej legalizacji? "To może być furtka, aby wyjść z sądu z prawem jazdy w kieszeni" - mówi nadkom. Jacek Dobrzyński, rzecznik KWP w Białymstoku. "Obrońca zawsze ma prawo kwestionować wskazania alkomatu" - tłumaczy mec. Jowita Grochowska z kancelarii adwokackiej w Białymstoku. I zapowiada, że będzie żądać wykazania, iż alkomat był sprawny technicznie i odzwierciedlał faktyczny stan spożycia alkoholu. Pozostaje więc badanie krwi, ale kierowca może się na nie nie zgodzić. W tej sprawie przepisy wzajemnie się wykluczają. Konstytucja, kodeks postępowania karnego i ustawa o zawodzie lekarza mówią, że na pobranie krwi musi być zgoda pacjenta. Ustawa o ruchu drogowym przewiduje, że mimo braku zgody można pobrać krew, jeśli jest podejrzenie o prowadzenie w stanie nietrzeźwym. To samo mówi ustawa o wychowaniu w trzeźwości: jeżeli osoba jest podejrzana o przestępstwo, można ją poddać badaniu. Nawet mimo braku jej zgody. Problem w tym, że lekarze nie godzą się na użycie siły. "Nigdy nie pobieram krwi, gdy pacjent nie wyraża na to zgody, i nikt nie może mnie do tego zmusić" - mówi Ryszard Wiśniewski, lekarz z zespołu reanimacyjnego Meditrans w Siedlcach. "To naruszałoby zasady etyki lekarskiej. Naraża też lekarza na odpowiedzialność w przypadku jakichkolwiek komplikacji, jeśli nawet tak prosty zabieg odbył się bez zgody pacjenta. Przepisy prawne są w tym wypadku dziurawe" - dodaje Wiśniewski. Kilka lat temu lekarka Pogotowia Ratunkowego w Białymstoku została nawet oskarżona za odmowę pobrania krwi pijanemu kierowcy, który był agresywny i nie chciał poddać się badaniu. Sąd sprawę przeciwko niej umorzył.

Link do źródła:
Przejdź do innego działu:
kronika legislacyjna news tygodnia statystyka przegląd prasy / internetu pytania ogłoszenia oferty partnerzy
kronika legislacyjna
17.1.2008
Nowe w sądach 24-godzinnych
Kategorie:  » sądy 24-godzinne  » pijani kierowcy

Nowe rozwiązania dotyczące sądów 24-godzinnych chce wprowadzić Ministerstwo Sprawiedliwości. Zespół ekspertów kończy swoje prace. – Do końca miesiąca będą gotowe założenia projektu zmian w kodeksie karnym, potem rozpoczną się prace legislacyjne – powiedział gazecie prof. Andrzej Zoll, szef zespołu przygotowującego zmiany dotyczące sądów 24-godzinnych. Za tydzień eksperci dokonają ostatecznych uzgodnień. Dziś wiadomo, że los co najmniej dwóch rozwiązań, które budziły największe kontrowersje, jest przesądzony. Chodzi o dowożenie sprawcy przez policję do prokuratury, sądu, a często wcześniej do izby wytrzeźwień oraz fundowanie adwokata każdemu, kto staje przed sądem w tym trybie. – Zrezygnujemy z tego – mówi nam prof. Zoll. Do tej pory w całym kraju w szybkim trybie rozpoznano około 30 tys. spraw. Ponad 86 procent spraw dotyczyło pijanych kierowców i rowerzystów. – Tryb 24-godzinny spowodował ogromne koszty, a jego efektem są głównie pijani kierowcy. Wszystko zmierza w kierunku jego zniesienia – mówi prof. Zbigniew Hołda, inny ekspert zespołu. Co eksperci proponują w zamian, by drobni przestępcy złapani na gorącym uczynku mogli być szybko osądzeni? Jak twierdzą, dyskusja nad tym jeszcze trwa – przed zamknięciem prac nie chcą ujawniać zamiennych rozwiązań. 

Link do źródła:
Przejdź do innego działu:
kronika legislacyjna news tygodnia statystyka przegląd prasy / internetu pytania ogłoszenia oferty partnerzy
kronika legislacyjna
17.1.2008
Obowiązkowy podpis elektroniczny
Kategorie:  » pracodawca  » działalność gospodarcza

Dotychczas nie trzeba było mieć certyfikowanego podpisu elektronicznego. Jednak od 21 lipca zgłoszenia do ubezpieczeń, imienne raporty miesięczne, deklaracje rozliczeniowe i inne dokumenty niezbędne do prowadzenia kont płatników składek, jak również ich korekty muszą trafiać do ZUS opatrzone bezpiecznym podpisem elektronicznym. Jedynie w wyjątkowych sytuacjach możliwe będzie przesyłanie dokumentów w formie papierowej. Taka przesyłka będzie musiała być opatrzona certyfikowanym bezpiecznym podpisem elektronicznym. Zdaniem Konfederacji Pracodawców Polskich trzeba przełożyć wprowadzenie tego obowiązku na później. Przynajmniej do 2012 roku. W tym czasie zainteresowane firmy mogłyby korzystać z takiej możliwości, ale tylko gdyby chciały. Uruchomienie przesyłki elektronicznej dokumentów ma przede wszystkim usprawnić i ułatwić proces obiegu informacji pomiędzy ZUS i pracodawcami. Z pewnością też ograniczy wydatki ZUS, zarówno koszty osobowe, jak i te związane z utrzymaniem infrastruktury techniczno-systemowej. Zanim jednak zostanie wprowadzony taki obowiązek, zdaniem KPP trzeba poprawić infrastrukturę teleinformatyczną. Podpis elektroniczny wciąż jest mało popularny, szczególnie wśród najmniejszych firm, które nie miały dotychczas obowiązku przesyłki tych dokumentów drogą elektroniczną. Musiały to robić tylko firmy zatrudniające więcej niż pięciu pracowników. Duże i małe przedsiębiorstwa przy wysyłce dokumentów drogą elektroniczną korzystają teraz z certyfikatu dostępu udostępnionego przez ZUS. Warto pamiętać, że dotychczas był on wystawiany na firmę, a bezpieczny podpis elektroniczny dostanie konkretny pracownik. Pracodawcy teraz poniosą wysokie koszty zakupu specjalnych urządzeń oraz wykupu indywidualnych certyfikatów dla uprawnionych do korzystania z nich. Poza tym nie wszyscy przedsiębiorcy mają stały dostęp do Internetu. ZUS jednak już od połowy zeszłego roku apeluje do przedsiębiorców, aby zaczęli się przygotowywać do tych zmian, które według jego szacunków mają objąć 800 tys. polskich firm. Od wejścia w życie nowelizacji ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych w lipcu 2007 r. jest także szansa na przełamanie monopolu programu Płatnik opracowanego przez Prokom dla ZUS. Jest on darmowy, działa jednak wyłącznie w systemie Windows. Dla wielu przedsiębiorców oznacza to wynikający pośrednio z przepisów obowiązek zakupu kosztownego systemu operacyjnego tylko po to, aby można było zainstalować bezpłatnego Płatnika. Jeden taki konkurencyjny program jest już właściwie gotowy – nazywa się Janosik. Jego twórcy od wielu lat toczyli batalię z ZUS, by umożliwił przedsiębiorcom rozliczanie się za jego pośrednictwem. Od lipca mają już dostęp – tak jak każda inna zainteresowana tym osoba – do informacji koniecznych do prawidłowego skonfigurowania Janosika. Program musi jednak wcześniej przejść testy zgodności z systemem ZUS.

 

 

E-podpis to technika potwierdzania autentyczności dokumentów i tożsamości ich nadawców. Daje pewność, że sygnowany dokument wysłany drogą elektroniczną pochodzi od danego nadawcy. Spośród dwóch rodzajów podpisów – zwykłego i tzw. kwalifikowanego – zrównany pod względem prawnym z podpisem odręcznym jest jedynie ten drugi. Weryfikuje go certyfikat wystawiany przez jedno z trzech działających w kraju centrów: Certum, Sigillum albo KIR. Dotychczas w kontaktach z ZUS korzystano z e-podpisu dedykowanego, używanego tylko do jednego celu. Firmy za niego nie płaciły. Teraz potrzebny będzie e-podpis kwalifikowany. Certyfikaty kosztują 190 – 260 zł (na rok lub dwa lata), a urządzenia do składania cyfrowych podpisów – 230 – 450 zł, zależnie od odmian sprzętu i dodatkowych funkcji.

 

 

Link do źródła:
Przejdź do innego działu:
kronika legislacyjna news tygodnia statystyka przegląd prasy / internetu pytania ogłoszenia oferty partnerzy
kronika legislacyjna
18.1.2008
Aktualna zmiana w warunkach technicznych znaków drogowych
Kategorie:  » znaki drogowe  » Unia Europejska

Opublikowano projekt  - z datą 2008 roku - rozporządzenia Ministra Infrastruktury zmieniającego rozporządzenie w sprawie szczegółowych warunków technicznych dla znaków i sygnałów drogowych oraz urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego i warunków ich umieszczania na drogach.

 

 ZAMÓW: 0-502-659-431

Link do źródła:
Przejdź do innego działu:
kronika legislacyjna news tygodnia statystyka przegląd prasy / internetu pytania ogłoszenia oferty partnerzy
kronika legislacyjna
18.1.2008
MI: Prawo jazdy z “kodem 01” także są ważne

Ministerstwo Infrastruktury wyjaśniło:

W związku z pojawiającymi się w mediach informacjami dotyczącymi zamieszczonych w dokumencie prawa jazdy kodów ograniczeń ze względów medycznych w kierowaniu pojazdami, Biuro Informacji i Promocji MI wyjaśnia, że oznaczenie tylko kodu 01 (bez subkodów) w żadnym przypadku nie może podważać ważności wydanego przez organ prawa jazdy. Stosowanie subkodów od 01.01 do 01.06 nie jest obowiązkowe.

Kod 01 oznaczający “wymagane używanie szkieł korekcyjnych podczas jazdy” został wprowadzony do wydawanego od dnia 1 lipca 1999 r. nowego wzoru prawa jazdy. Kod ten wynikał z rozporządzenia Ministra Transportu i Gospodarki Morskiej z dnia 24 maja 1999 r. zmieniającego rozporządzenie w sprawie wzorów dokumentów stwierdzających uprawnienia do kierowania pojazdami (Dz. U. Nr 58, poz. 620). Obowiązek jego zaznaczania na orzeczeniu lekarskim, w przypadku stwierdzenia chorób narządu wzroku, regulowało rozporządzenie Ministra Zdrowia i Opieki Społecznej z dnia 30 czerwca 1999 r. w sprawie badań lekarskich osób ubiegających się o uprawnienia do kierowania pojazdami i kierowców (Dz. U. Nr 69, poz. 772). Zaznaczony na orzeczeniu lekarskim kod oznaczał automatyczne jego przeniesienie do dokumentu prawa jazdy.
Rozporządzeniem Ministra Transportu i Gospodarki Morskiej z dnia 13 czerwca 2001 r. w sprawie wzorów dokumentów stwierdzających uprawnienia do kierowania pojazdami (Dz. U. Nr 70, poz. 729 z późn zm.), które weszło w życie z dniem 1 października 2001 r., Kod 01 został rozbudowany o subkody od 01.01 do 01.06. Podkreślić należy, że stosowanie tych subkodów (wynikające z dyrektywy Komisji 2000/56/WE z dnia 14.09.2000) nie jest obowiązkowe. W zestawie kodów zamieszczonych w przedmiotowym rozporządzeniu tylko przy kodzie 05 i 44 jest klauzula nakazująca obowiązkowe stosowanie subkodów. Wzór orzeczenia lekarskiego zawierający tylko kod 01 obowiązywał do dnia 30 czerwca 2004 r., w związku z czym lekarze nawet nie mieli możliwości wpisywania subkodów. Obowiązujące aktualnie rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 7 stycznia 2004 r. w sprawie badań lekarskich kierowców i osób ubiegających się o uprawnienia do kierowania pojazdami (Dz. U. Nr 2, poz. 15 z późn. zm.) zawiera we wzorze orzeczenia lekarskiego zalecenie wpisywania właściwych kodów i subkodów w korzystaniu z uprawnień do kierowania pojazdami ze względu na stan zdrowia. Należy przyjąć, że zalecenie to powinno być przez lekarzy respektowane. Jednakże oznaczenie tylko kodu 01 w żadnym przypadku nie może podważać ważności wydanego przez organ prawa jazdy.

Link do źródła:
Przejdź do innego działu:
kronika legislacyjna news tygodnia statystyka przegląd prasy / internetu pytania ogłoszenia oferty partnerzy
kronika legislacyjna
18.1.2008
W kodeksie quad nie istnieje
Kategorie:  » quad  » motocykle terenowe  » samochody terenowe

Motoryzacyjna inwazja - takim mianem leśniczy i strażnicy leśni określają to, co dzieje się ostatnio w trójmiejskich lasach. W rezerwatach przyrody i w Trójmiejskim Parku Krajobrazowym kierowcy rajdowych motorów urządzają sobie prawdziwy poligon doświadczalny. Podobnie miłośnicy samochodów terenowych. Największym problemem są jednak quady. Pod ich kołami ginie coraz więcej zwierząt, a straty wynikające ze spowodowanych przez nie szkód idą w setki tysięcy złotych – czytamy w “Dzienniku Bałtyckim”.

 

 

Mł. aspirant Macie Klenczon z Sekcji Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku:

Pytanie: Czym dla policji jest quad?
Odpowiedź: W ustawie prawo o ruchu drogowym taka kategoria pojazdu nie istnieje. By mógł poruszać się po drogach publicznych, musi zostać zarejestrowany. W tym wypadku właściwy urząd decyduje, jaki typ pojazdu jest wpisany w dowodzie rejestracyjnym. Zdarza się, że quady są rejestrowane jako skutery lub pojazdy rolnicze. Najczęściej jednak nie są rejestrowane w ogóle, a to oznacza, że nie mogą korzystać z dróg publicznych.
Pytanie: Jakie w takim razie dokumenty obowiązują przy poruszaniu się quadem?
Odpowiedź: Jeśli kierowca nie jeździ nim po drogach publicznych lub w strefie zamieszkania, nie musi mieć żadnych uprawnień. Jeśli jednak chce poruszać się po zwykłych drogach, a pojazd ma pojemność do 50 centymetrów sześciennych oraz jego prędkość jest ograniczona do 45 km/h, kierujących obowiązują takie same zasady, jak przy jeździe motorowerem. Jeśli pojemność przekroczy 50 centymetrów sześciennych, a prędkość pojazdu 25 km/h, traktowany jest jako pojazd samochodowy. Wtedy jest już potrzebne prawo jazdy kategorii B.

 

 

 

Komandor Porucznik Grzegorz Goryński, rzecznik prasowy komendanta morskiego oddziału Straży Granicznej w

Gdańsku: Przy okazji patrolowania strefy nadgranicznej często poruszamy się po terenach zamkniętych. Straż Graniczna ma za zadanie chronić granic naszego kraju, ale także zapewnić porządek i bezpieczeństwo. Udział naszych funkcjonariuszy w patrolowaniu lasów wokół Trójmiasta jest znaczny. Podczas pracy w terenie oprócz quadów używają również różnego rodzaju motocykli terenowych i samochodów przeznaczonych do poruszania się po bezdrożach. W czasie poruszania się po terenach zamkniętych lasów państwowych działamy w porozumieniu z administracją Lasów Państwowych i Strażą Leśną. Często zdarza się nam upominać osoby jeżdżące po terenach leśnych, a nawet na wydmach. Staramy się być wszędzie tam, gdzie są zamknięte tereny, nie tylko leśne.

 

 

Link do źródła:
Przejdź do innego działu:
kronika legislacyjna news tygodnia statystyka przegląd prasy / internetu pytania ogłoszenia oferty partnerzy
kronika legislacyjna
20.1.2008
KOMENTARZE do: Temat “zielonej strzałki” wciąż aktualny
Kategorie:  » zielona strzałka  » korki  » Unia Europejska

Jednym z bardziej bulwersujących tematów motoryzacyjnych ostatnich miesięcy w Polsce stała się kwestia tzw. zielonych strzałek – pisze Maciej Pertyński, redaktor miesięcznika "Auto Moto". I dalej czytamy: w Warszawie są one demontowane, w innych miastach częściowo demontowane, w jeszcze innych... dokładane. Co ciekawe, punktem wyjścia wszystkich tych działań jest przekonanie władz odpowiedzialnych za oznakowanie dróg i inżynierię ruchu, jakoby UE domagała się likwidacji "zielonych strzałek" jako zjawiska w ogóle. Co jest oczywistym kretyństwem, bo każdy, kto kiedykolwiek był w krajach "Starej Unii", rzekomo już wolnych od "zielonych strzałek", nawet nie rozglądając się specjalnie, dostrzeże tych strzałek setki. Są one obecne z bardzo prostego powodu: upłynniają ruch i przeciwdziałają korkowaniu się ulic. To się nazywa "kanalizowanie ruchu". Owszem, Unia Europejska zasugerowała nieśmiało, że być może dobrze by było zlikwidować STAŁE "zielone strzałki", a więc te zezwalające ZAWSZE na skręt przy czerwonym świetle dla jazdy na wprost. Nie było tam natomiast mowy o strzałkach świetlnych, zapalających się w określonych sytuacjach. Ktoś po prostu nie doczytał do końca zalecenia unijnego, i zaczął drastyczne działania. Pytanie, dlaczego tak chętnie podjęto owe działania. Mam graniczące z pewnością przekonanie, że w Polsce ludzie odpowiedzialni za organizację ruchu drogowego są patologicznymi zawistnikami i nienawidzą motoryzacji. Przy czym przez motoryzację rozumiem tu wszelkie jej przejawy, w tym komunikację miejską. Bo inżynierowie ruchu szykanują tramwaje i autobusy równie uparcie i natarczywie, jak samochody osobowe i ciężarowe. Nie synchronizujmy świateł, nie twórzmy "zielonych linii", zlikwidujmy "zielone strzałki", postawmy jeszcze kilka, jeszcze bardziej idiotycznych ograniczeń prędkości, ufundujmy jeszcze milion fotoradarów, zróbmy jeszcze większe wałki spowalniające, wprowadźmy przepis nakazujący WSZYSTKIM policjantom tylko i wyłącznie czajenie się w krzakach i łapanie tych, którym się udało znaleźć lukę w korku i włączyć trzeci bieg - jak się wszystko zakorkuje totalnie, to będzie... BEZPIECZNIEJ! Efektem tego jest na przykład wyrażony w jednym z dzienników pogląd Ewy Łabno-Fałęckiej, dyrektor PR Mercedes-Benz Polska i prezes Partnerstwa dla Bezpieczeństwa Drogowego. Otóż pani Ewa oświadczyła, że jest przeciw "zielonej strzałce", bo kierowcy wykorzystują ten znak i skręcają bez zwracania uwagi na pieszych, powodując wypadki i ofiary. Z całym szacunkiem - jako wróg dostępu do broni palnej przytoczę jednak amerykański argument: "to nie broń zabija ludzi, to ludzie strzelają do innych ludzi". Równie dobrze można by zabronić produkcji i posiadania np. noży kuchennych, bo jednak raz na jakiś czas ktoś komuś taki nóż w coś wbije... To nie samochody i nie "zielone strzałki" powodują ofiary. Tak samo, jak nie ukochana przez "drogówkę" nadmierna prędkość powoduje wypadki. Wypadki powodują ludzie. Ci sami, którzy nawet jak nie ma "zielonej strzałki", dają sobie radę inaczej, np. przejeżdżając przez skrzyżowania na czerwonym świetle - rzecz ostatnio w Polsce nagminna. Ci sami, którzy zajeżdżają drogę, spychają innych do rowów czy wymuszają pierwszeństwo. I sytuacja się nie zmieni od zdejmowania czy odłączania "zielonych strzałek", od stawiania kolejnych fotoradarów, od ustawiania kolejnych policyjnych kontroli w ramach kolejnej "akcji specjalnej".  Sytuacja się poprawi wówczas, gdy nieodpowiedzialni ludzie będą wycofywani z ruchu drogowego, gdy policja będzie ścigać za poważne, groźne wykroczenia, nie idąc po linii najmniejszego oporu (obserwacja odczytów radaru czy alkomatu to łatwiejsza czynność niż pilnowanie płynności ruchu), organizacja ruchu drogowego stanie się logiczna, a sygnalizacja świetlna zsynchronizowana. Przyznam się w tym miejscu do czegoś: bardzo często jeżdżę szybciej, niżby wynikało z przepisów czy znaków drogowych. Ale - dziwne! - gdy wjeżdżam do uporządkowanych Niemiec, a nawet bałaganiarskich Włoch czy rozanarchizowanej Francji, o paranoidalnych Skandynawach już nie wspomnę, nie przekraczam prędkości. Nie, nie dlatego, że mandaty są drogie. Nie, tam po prostu nie odczuwam takiej potrzeby. Bo są tam autostrady i obwodnice, na których jedzie się płynnie i per saldo szybko, bo niezależnie od poziomu ograniczeń prędkości zawsze stoją one tylko tam, gdzie naprawdę stać powinny, a ruch w miastach jest prawidłowo skanalizowany. I w tym kontekście bardzo bym chciał nigdy nie przekraczać prędkości w Polsce!

Link do źródła: INTERIA.pl – “Ani samochód, ani zielona strzałka” - http://motoryzacja.interia.pl/hity_dnia/news/ani-samochod-ani-zielona-strzalka,1039902,415

 

 

Komentarz 1: W pełni popieram stanowisko red. Petryńskiego. Najwyższy już czas, by organizacją ruchu i jego bezpieczeństwem zajmowali się ludzie kompetentni, by wreszcie Polska przestała być niechlubnym wyjątkiem na mapie Europy. Tomasz K.

 

Komentarz 2: Całkowicie popieram. Można wreszcie skończyć z bałaganem, brakiem umiejętności ludzi odpowiedzialnych za bezpieczeństwo ruchu drogowego. Przykład zielonej strzałki jest wręcz podręcznikowy. Kompletne bzdury za nasze przecież pieniądze i nikt za to nie odpowiada. Ale taki stan rzeczy panuje dosyć powszechnie w sprawach związanych z ruchem drogowym. Można zacząć. Adam T.

 

Link do źródła:
Przejdź do innego działu:
kronika legislacyjna news tygodnia statystyka przegląd prasy / internetu pytania ogłoszenia oferty partnerzy
kronika legislacyjna
20.1.2008
KOMENTARZE DO: Zielonej strzałce mówią nie!
Kategorie:  » zielona strzałka  » korki

Niedawno w artykule "Strzałka niezgody" “Gazeta Wyborcza Wysokie Obroty” postulowała utrzymanie zielonej strzałki, jako skutecznego remedium na zapobieganie zatorom. Choć - jak pokazał sondaż - większość czytelników podziela zdanie redakcji gazety, zdarzały się też głosy na "nie". Oto jeden z nich:

Szanowny panie redaktorze.
Chyba nie "w pędzie naśladowania unijnych wzorców", ale w ramach cywilizowania krwawej bitwy na polskich drogach (między kierowcami, pieszymi i rowerzystami, etc.) powstał projekt likwidacji zielonej strzałki w miastach. Dla przypomnienia: 40 proc. ofiar śmiertelnych w Polsce to piesi, fachowo zwani niestrzeżonymi (kabiną, airbagami, itp.) uczestnikami ruchu. Zwróćmy uwagę, że piesi są pełnoprawnymi uczestnikami ruchu w mieście, a nie przeszkodą, którą trzeba ominąć z piskiem opon. Było ostatnio kilka bardzo spektakularnych wypadków na przejściach dla pieszych, a w Warszawie najwięcej pieszych ginie właśnie na pasach! Dlatego rok 2008 został ogłoszony przez Miasto Stołeczne Warszawa wspólnie ze stołeczną policją Rokiem Bezpieczeństwa Pieszych. Dlatego absolutnie słuszny jest kwestionowany przez pana nakaz zwalniania, a nawet zatrzymywania się przed przejściami dla pieszych. Bo są one oazą w wielkomiejskiej dżungli zdominowanej przez samochody. Kierowca musi być świadomy, że na zebrze to pieszy ma pierwszeństwo. Warto się przy tym zastanowić, dlaczego oddaliśmy miasta samochodom? Dla kogo w pierwszym rzędzie jest miasto? Pytanie z pozoru naiwne, ale pańscy skandynawscy korespondenci słusznie zauważyli, że Sztokholm, Kopenhaga czy Helsinki to miejsca do życia, a nie głównie do przemieszczania się. Dla ludzi, a nie dla samochodów. Pan podinspektor Krzysztof Burdak twierdzi, że jest przeciw likwidacji strzałki. Zgoda, ale tylko wtedy, gdy kierowcy nauczą się, że strzałka uprawnia do skrętu w prawo, jeśli na pasach nie ma pieszych lub też nie widać pieszych zbliżających się do zebry. Praktyka natomiast jest taka, ze kierowcy traktują strzałkę jako pozwolenie na skręt i to piesi z trudem przemykają się między autami. Jest wprawdzie trochę szybciej, ale nie obywa się bez ofiar. Przywykliśmy je traktować jako pozycje w policyjnej statystyce. Jak słusznie powiedział kiedyś prof. Czapkiński, Polacy potrafią cudownie budować i czcić wspólnotę zmarłych (w wojnach, bitwach, powstaniach), ale nie potrafią budować wspólnoty żywych. Jesteśmy zdania, że zmiany dotyczące zielonej strzałki muszą być poprzedzone odpowiednią kampanią społeczną uczącą bezpiecznego korzystania z tego rodzaju sygnalizatorów. Mamy nadzieję, że "WO" wesprą taką akcję. W innym razie każdy z nas - bo przecież czasem jesteśmy pieszymi na pasach - może być pozycją w statystyce.

Link do źródła: “Gazeta Wyborcza Wysokie Obroty” – “Zielonej strzałce mówimy nie!” - http://auto.gazeta.pl/auto/1,48316,4829100.html

 

 

Komentarz 1: Dotychczasowe doświadczenia z zieloną strzałką wskazują jednoznacznie, że przynosi ona więcej szkody niż pożytku. Nieuzasadnione są moim zdaniem obawy, że zlikwidowanie strzałek wprawo i w lewo spowoduje zmniejszenie płynności ruchu na skrzyżowaniach. Przecież ruch w aglomeracjach i tak odbywa się praktycznie z zerową prędkością. Zabranie możliwości podejmowania decyzji o udzielaniu pierwszeństwa przejazdu z rąk często jak wskazuje statystyka wypadków niedoświadczonych i niedouczonych kierowców poprawi zdecydowanie bezpieczeństwo wszystkich uczestników ruchy. Idealnym rozwiązaniem było by wprowadzenie - tam gdzie jest to możliwe sygnalizacji kierunkowej. Wojciech Sz.

 

Komentarz 2: Wytacza się potężne armaty, a problem leży nie tam. Idąc intencją autora tekstu, należałoby zlikwidować przepisy bo przecież kierowcy i tak ich nie przestrzegają, no nie? Kompletny absurd! Przykład zielonej strzałki jest wręcz podręcznikowym wzorcem, jak nie wprowadzać zmian. Były strzałki malowane, wprowadzono zaświecane. Pierwsze tanie, proste, drugie kosztowne i skomplikowane. Sterowanie działa tak, że np. na sygnale "żółtym i czerwonym" (przygotowanie do jazdy) zielona strzałka świeci się zezwalając na skręt. Nonsens, ale przez kogoś zaprojektowany i wykonany!!!! Wprowadzono przepis zobowiązujący do zatrzymania się przed sygnalizatorem z zapaloną zieloną strzałką warunkową. Nie przeprowadzono żadnej akcji informacyjnej. Do dzisiaj zatrzymują się tam jedynie samochody nauki jazdy i to z obawą, że następny wjedzie w bagażnik. Co chwila ktoś zmienia przepis lub interpretację przepisu kiedy, gdzie i czy w ogóle takie strzałki montować. Czy ktoś odpowie - po co? Co do komentarza Pana Sz. - zauważa się ostatnio tendencję do ubezwłasnowolnienia kierowcy. Tu się MUSI zatrzymać, najważniejsza jest prędkość DOPUSZCZALNA itd. Fajnie to wygląda, ale jak na razie kierowcy nikt nie zastąpi. Z tych bardzo rygorystycznych zakazów nic nie robią sobie piraci drogowi, pozostałym rzeczywiście utrudniają życie. No i raj dla "polujących" policjantów. Wydaje mi się, że nie tędy droga. Tym bardziej, że dzieje się to przy "dziwnych" wyrokach sądowych, gdy już dojdzie do wypadku, przy bardzo nieprecyzyjnych przepisach. No i z pełną pochwałą dla mocy, dynamiki i prędkości. Adam T.

 

Komentarz 3: Rzeczywiście 40% ofiar wypadków to piesi, ale proszę przyjrzeć się bliżej statystykom i sprawdzić z czyjej winy. Przejście dla pieszych to nie azyl dla pieszych tylko miejsce, w którym pieszy może przejść przez jezdnie, a jezdnia to miejsce przeznaczone dla ruchu pojazdów i zgodnie z przepisami to pieszy ma obowiązek ustąpić pierwszeństwa pojazdom, które poruszają się po jezdni. Nie można przeinaczać przepisów, które istnieją od lat i podawać do publicznej wiadomości bzdur. To pieszy ma obowiązek wchodząc na jezdnię popatrzeć w lewo, w prawo i jeszcze raz w lewo czy nie nadjeżdża jakiś pojazd i wtedy dopiero może wejść na jezdnie, Nie wiem skąd bierzecie ten przepis, że należy ustąpić pierwszeństwa pieszemu, który zbliża się do przejścia??? Przecież taki pieszy jak was posłucha to wejdzie na jezdnie bezpośrednio pod nadjeżdżający samochód, myślą, że ma pierwszeństwo i zginie. Zastanówcie się i pomyślcie zanim coś napiszecie lup powiecie!!! Gdyż 90% pieszych swoja wiedzę dotyczącą przepisów ruchu drogowego czerpie z mediów, więc robicie tym ludziom krzywdę. Analogicznie, kiedy kierujący pojazdem przejeżdża przez część drogi przeznaczoną dla pieszych to musi ustąpić pierwszeństwa pieszym. Jeśli chodzi o strzałki warunkowe to prawda, że mało kto wie iż należy zatrzymać się przed sygnalizatorem dlatego powinno to być nagłośnione przez media, ale dzięki temu kierowcy przepuszczają pieszych i bezpiecznie przejeżdżają przez przejście. Proszę sprawdzić ile wypadków zostało spowodowanych na skrzyżowaniach przy włączonej strzałce warunkowej. Na wielu skrzyżowaniach szczególnie na wąskich drogach w dużym stopniu rozładowuje to korki powstające przy czerwonym świetle. Nie burzmy tego co jest dobre i sprawdzone. Marek T.

 

Komentarz 4: Aby dyskutować, trzeba znać dane! W roku 2006 piesi stanowili 34% zabitych na drogach, ale na przejściach to tylko 5,7%. Niebezpieczne są pojazdy "przeskakujące na żółtym", a ruszające na zielonej strzałce jadą powoli. Histeria na ten temat została wywołana ignorantów. Jerzy J.

 

 

Link do źródła:
Przejdź do innego działu:
kronika legislacyjna news tygodnia statystyka przegląd prasy / internetu pytania ogłoszenia oferty partnerzy
news tygodnia
news tygodnia
news tygodnia
news tygodnia
20.1.2008
Bezpieczeństwo stosowania leków za kierownicą

Z pozoru niewinne leki przeciwbólowe, na depresję, nadciśnienie czy alergię mogą być dla kierowców równie niebezpieczne jak alkohol czy narkotyki, a często działają znacznie dłużej. W Warszawie odbyła się specjalna konferencja prasowa "Bezpieczeństwo stosowania leków i substancji psychoaktywnych za kierownicą" - donosi INTERIA pl. Konferencję zorganizował Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych w Warszawie. Szkodliwe działanie leków na sprawność może dotyczyć zarówno senności czy spowolnienia reakcji, jak i koordynacji ruchów. Także uchodzące za bezpieczne leki bez recepty a nawet niektóre zioła czy suplementy mogą zmniejszać sprawność. Tak działają na przykład leki "Apap noc" czy "Gripex noc". Gdy pijemy alkohol, ulega on rozkładowi i po 8-10 godzinach jesteśmy trzeźwi. W przypadku niektórych środków, na przykład nasennych i uspokajających, produkty rozpadu mogą mieć silniejsze działanie niż sam lek i utrzymywać się w organizmie nawet przez tydzień - mówił dr Jarosław Woroń, farmakolog z Uniwersytetu Jaiellońskiego. Wystarczy jedna tabletka Relanium, by na kilka dni zwiększyć ryzyko wypadku. Zagrożeniem są niektóre środki stosowane w chorobie Parkinsona, leki antyalergiczne czy przeciwdepresyjne. Leki przeciwdepresyjne nowej generacji mogą powodować nagłe napady senności. Także napoje "energetyzujące", na przykład z tauryną, mogą być niebezpieczne. Po krótkotrwałym (na przykład półgodzinnym) okresie pobudzenia i mobilizacji sprawność kierowcy bardzo spada - osoba, która jadąc w daleką trasę kupiła puszkę "dodającego skrzydeł" napoju, stwarza większe zagrożenie niż gdy była zwyczajnie zmęczona. W Polsce dochodzi rocznie do 4-5 tysięcy wypadków z udziałem nietrzeźwych kierowców. W ostatnich latach ich liczba nieco zmalała, co nadkomisarz Krzysztof Dymura z Krakowa przypisuje zaostrzeniu prawa. Główne problemy bezpieczeństwa ruchu drogowego to nadmierna i niedostosowana do warunków jazdy prędkość, niedoświadczeni młodzi kierowcy, nie korzystanie z pasów bezpieczeństwa - mówił nadkomisarz Dymura. Przy czym obok młodych, niebezpieczni bywają także starsi kierowcy - w odróżnieniu od innych krajów Europy, w Polsce przyznaje się prawo jazdy bezterminowo. Co zaskakujące, w województwie mazowieckim aż 97 procent nietrzeźwych sprawców drobnych kolizji to osoby po 60 roku życia - na przykład pijani rowerzyści - wskazał inspektor Jacek Zaleski z Komendy Stołecznej Policji w  Warszawie. Policja prowadzi działania profilaktyczne- przygotowuje ankiety dla kierowców, rozdaje ulotki, pyta o przyjmowane leki, sprawdza trzeźwość zatrzymanych na drodze rano i wieczorem, pobiera krew do badań na obecność narkotyków. W wykrywaniu pijanych kierowców mogą pomóc nawet fotoradary - na jednym z zaprezentowanych przez inspektora Zalewskiego zdjęć, po powiększeniu wyraźnie widać trzymaną przez za szybko jadącego kierowcę butelkę piwa.

Link do źródła:
Przejdź do innego działu:
kronika legislacyjna news tygodnia statystyka przegląd prasy / internetu pytania ogłoszenia oferty partnerzy
statystyka
statystyka
statystyka
statystyka
20.1.2008
Statystyka wypadków na polskich drogach w 2007 roku

49 643 wypadki drogowe (wzrost w porównaniu do 2006 r. o 5,9 %),

w których zginęły 5 563 osoby (wzrost o 6,1 %),

a 63 222 zostały ranne (wzrost o 6,9 %),

386 934 zgłoszone kolizje,

i prawie 160 tysięcy zatrzymanych za jazdę pod wpływem alkoholu

- te liczby pokazują sytuację na polskich drogach w 2007 roku.

W 2007 roku policjanci ruchu drogowego nałożyli łącznie 2 062 491 mandatów karnych, zdecydowaną większość na kierujących, a nieco ponad 93 tysiące na pieszych. Sporządzili także ponad 106 tysięcy wniosków do sądów grodzkich o ukaranie. Zatrzymali  także 321.432 dowodów rejestracyjnych i 40.237 praw jazdy. Liczba mandatów, wniosków, zabranych praw jazdy i dowodów rejestracyjnych w rzeczywistości jest większa – ponieważ działania na rzecz bezpieczeństwa w ruchu drogowym są realizowane nie tylko przez policjantów ruchu drogowego, ale także np. policjantów prewencji.

Brawura, brak rozsądnego myślenia, alkohol i tzw. cwaniactwo drogowe – to najczęstsze grzechy polskich kierowców. Całkiem niedawno "Times" pisał o polskich kierowcach, łamiących przepisy ruchu drogowego za granicą: "To mogą być uroczy ludzie i naprawdę świetni hydraulicy, ale gdy posadzi się ich za kółkiem widać, że wielu Polaków postrzega przepisy drogowe - o ile w ogóle je zauważają - jako wyzwanie, z którym trzeba się zmierzyć - pisze brytyjski dziennik.

Link do źródła:
Przejdź do innego działu:
kronika legislacyjna news tygodnia statystyka przegląd prasy / internetu pytania ogłoszenia oferty partnerzy
przegląd prasy / internetu
przegląd prasy / internetu
przegląd prasy / internetu
przegląd prasy / internetu
14.1.2008
Ferie rozpoczęte, kontrole autokarów też

Zaczynają się ferie zimowe w województwach lubelskim, podkarpackim, pomorskim, śląskim i warmińsko-mazurskim. Ale uwaga: drogi są śliskie i łatwo o tragedię. Część rodzin już ruszyła na wymarzone wczasy w górach. Policja zwiększyła ilość kontroli drogowych i czuwa, by kierowcy bezpiecznie dojechali do celu po śliskich drogach. Jak ustalił “Dziennik.pl”, sytuacja na drogach w Małopolsce jest spokojna. Co prawda tradycyjnie już "stoi" Zakopianka, ale pozostałe drogi są przejezdne. W całym kraju trwają policyjne kontrole autokarów, którym dzieci jadą na zimowy wypoczynek. Funkcjonariusze przypominają, że rodzice mogą w każdej chwili prosić ich, aby sprawdzili stan techniczny auta lub trzeźwość kierowcy. Każdego roku kalendarz przerw na ferie zimowe ustala Minister Edukacji Narodowej. Poniżej prezentujemy, kiedy zaczynają, a kiedy kończą zimowy wypoczynek uczniowie w poszczególnych województwach:

14-26 stycznia 2008 r. - lubelskie, podkarpackie, pomorskie, śląskie i warmińsko-mazurskie

21 stycznia - 2 lutego 2008 r. - podlaskie

28 stycznia - 9 lutego 2008 r. - kujawsko - pomorskie, lubuskie, małopolskie, świętokrzyskie, wielkopolskie

11-23 lutego 2008 r. - dolnośląskie, łódzkie, mazowieckie, opolskie, zachodniopomorskie

Link do źródła:
Przejdź do innego działu:
kronika legislacyjna news tygodnia statystyka przegląd prasy / internetu pytania ogłoszenia oferty partnerzy
przegląd prasy / internetu
14.1.2008
Kontrolerzy z indeksami
Kategorie:  » komunikacja miejska

Zarząd Transportu Miejskiego w Warszawie coraz chętniej zatrudnia studentów do kontrolowania biletów. Niektórzy z nich po zakończeniu studiów zostają w zawodzie. Są komunikatywni, kompetentni, skuteczni, z reguły znają angielski, a do tego nie trzeba za nich odprowadzać składek do ZUS. To dlatego studenci coraz chętniej są zatrudniani na stanowisku kontrolerów biletów.– Pracuje u nas średnio 10 studentów w ciągu roku – przyznaje Michał Powałka, rzecznik ZTM. – Chyba podoba im się ta praca, bo część z nich decyduje się zostać profesjonalnymi kontrolerami po ukończeniu nauki. Zarobki studenta są zróżnicowane i zależą od wielu czynników. Rzecznik ZTM nie chce zdradzić kwot, ale podkreśla, że jeśli ktoś jest naprawdę dobry, to zarabia dużo. – Wszystko zależy od tego, jak dużo czasu dana osoba spędza w pojazdach komunikacji miejskiej oraz jak bardzo jest skuteczna – mówi Powałka. Aby zostać kontrolerem, trzeba przejść specjalny egzamin. Nie jest on łatwy. Należy wiedzieć na przykład, jaki dokument musi posiadać powstaniec warszawski, by mógł za darmo korzystać z komunikacji miejskiej (to m.in. zaświadczenie o uprawnieniach kombatantów), oraz doskonale znać regulamin przewozów (jest na stronie www.ztm.waw.pl). Oprócz tego wymagane jest zaświadczenie o niekaralności. Ich atutem jest też dobra znajomość języka angielskiego - wśród studentów raczej standard. Kontrolerzy z indeksami odznaczają się też wysoką kulturą osobistą - co dodatkowo cieszy dyrekcję ZTM.

Link do źródła:
Przejdź do innego działu:
kronika legislacyjna news tygodnia statystyka przegląd prasy / internetu pytania ogłoszenia oferty partnerzy
przegląd prasy / internetu
14.1.2008
Maszty fotoradarów dyscyplinują
Kategorie:  » fotoradary  » prędkość

Ponad 500 kierowców w ciągu ostatniego tygodnia przekroczyło na moście Gdańskim dozwolone 50 km/godz. A odkąd stoi tam maszt z fotoradarem, nie doszło do żadnego wypadku - donosi "Gazeta Wyborcza Warszawa". Od ośmiu dni w Warszawie stoi siedem masztów. To jedne z najbardziej niebezpiecznych miejsc w Warszawie. Fotoradary są trzy, więc trzeba je przenosić. - Przez pierwszy tydzień jeden cały czas pracował na moście Gdańskim, a pozostałe dwa były przekładane - opowiada komisarz Marcin Szyndler, rzecznik stołecznej policji. Fotoradar na wiślanej przeprawie złapał ponad 500 kierowców na przekroczeniu dozwolonych 50 km/godz. Tak naprawdę wszyscy jechali ponad 70 km/godz., bo tak była ustawiona maszyna. - Liczba złapanych byłaby większa, ale kiepskie warunki pogodowe same wymogły na kierowcach, żeby zdjęli nogę z gazu - twierdzi Szyndler. Policjanci podkreślają, że maszty działają przede wszystkim prewencyjnie - powodują, że kierowcy, widząc informujące o nich znaki, w strachu przed mandatem zwalniają. - Mnie najbardziej cieszy to, że od kiedy stanął maszt na Gdańskim, nie było tu żadnego poważnego zdarzenia, a wcześniej kilka razy w tygodniu mieliśmy tam interwencje - mówi Paweł Piasecki, zastępca naczelnika warszawskiej drogówki. W ubiegłym roku w stolicy fotoradary przyłapały 10,9 tys. kierowców. Wystawiono ponad 5 tys. mandatów na kwotę 1,2 mln zł. Jeśli nowe fotoradary utrzymają tempo pracy, liczby te gwałtownie podskoczą. Chyba że warszawiacy nauczą się, gdzie należy zwalniać. Policja i władze miasto już jednak planują, gdzie postawić kolejne maszty.

Link do źródła:
Przejdź do innego działu:
kronika legislacyjna news tygodnia statystyka przegląd prasy / internetu pytania ogłoszenia oferty partnerzy
przegląd prasy / internetu
14.1.2008
Najdłuższy pojazd dopuszczony do ruchu
Kategorie:  » komunikacja miejska  » autobusy/autokary  » pojazdy

Pierwszy w Polsce czteroosiowy autobus wyrusza dziś w trasę. Będzie jeździł na linii E-4, czyli z pl. Wilsona do Nowodworów. Na razie na próbę. Testowanie Mercedes-Benz Citaro CapaCity potrwa około dwóch tygodni. Żeby w ogóle do niego doszło, zgodę musiał wyrazić miejski inżynier ruchu. A to dlatego, że w Polsce nie można jeszcze dopuszczać do ruchu tak długich pojazdów. – W planach mamy zakup kilku takich wozów – mówi Adam Stawicki, rzecznik Miejskich Zakładów Autobusowych. – Chcemy, aby jeździły na najbardziej zatłoczonych trasach. Na razie wypożyczyliśmy jeden pojazd. Oceną jego przydatności zajmie się biuro techniczne. Weźmiemy też pod uwagę sugestię pasażerów. Jeśli testowany od dziś autobus sprawdzi się, będzie musiał uzyskać specjalną homologację od ministra infrastruktury. Pojazd ma 19,5 metra, czyli jest tylko o półtora metra dłuższy od manów albo ikarusów, ale zabiera aż o 48 pasażerów więcej niż klasyczny przegubowiec. Jest też o 220 tys. zł droższy (średnia cena przegubowca to 1,1 mln zł).

 

Link do źródła:
Przejdź do innego działu:
kronika legislacyjna news tygodnia statystyka przegląd prasy / internetu pytania ogłoszenia oferty partnerzy
przegląd prasy / internetu
14.1.2008
Niewidzący pasażerowie komunikacji miejskiej
Kategorie:  » komunikacja miejska  » pasażerowie  » niepełnosprawni

 “Gazeta Wyborcza Kraków” donosi: Radny Paweł Sularz chce programu ułatwień w komunikacji miejskiej dla niepełnosprawnych. Co ważne - proponowane zmiany mogą się przydać wszystkim pasażerom komunikacji miejskiej, którzy nie znają Krakowa. Sularz, szef krakowskiego klubu radnych Platformy Obywatelskiej, sam jest osobą niedowidzącą. - Właśnie dlatego postanowiłem stworzyć uchwałę, która zmusiłaby władze miasta do przygotowania projektu rozbudowy ułatwień dla niepełnosprawnych. Chciałbym, aby powstał harmonogram prac rozłożonych na pięć, sześć lat - mówi Sularz. - W ten sposób można zaplanować wydatki z budżetu miasta, które nie będą małe. Będzie gwarancja, że za parę lat Kraków będzie naprawdę przyjaznym miejscem dla niepełnosprawnych. Oprócz oczywistych rzeczy, jak przystosowanie przystanków dla osób poruszających się na wózkach czy zamawianie tylko niskopodłogowych pojazdów komunikacji miejskiej, w projekcie uchwały pojawia się kilka nowinek. Sularz chciałby, żeby w Krakowie zaczął działać system PIP, czyli personalnej identyfikacji pojazdu. Ideą systemu jest wyposażenie osób niewidzących w urządzenia, które mogą wysyłać i odbierać sygnały od pojazdów komunikacji miejskiej. Stojący na przystanku niewidomy dostaje sygnał od nadjeżdżającego autobusu czy tramwaju, który informuje go jaka linia nadjeżdża. Jeśli chce z niego skorzystać naciska guzik i jego urządzenie przesyła z kolei sygnał do pojazdu. Kierowca lub motorniczy widzi wtedy na wyświetlaczu informację o takiej osobie i pilnuje, by niewidzący z pewnością wsiadł do jego pojazdu. - Również wewnątrz autobusów i tramwajów niedowidzący powinni móc usłyszeć informację, jaki będzie następny przystanek. Taki system przyda się przy okazji osobom nie znającym miasta - dodaje Sularz. - Trudno nam oszacować, ile takie przedsięwzięcie może kosztować, bo mamy za mało parametrów. Nie wiemy, czy miasto będzie chciało byśmy wyposażyli wszystkie nasze pojazdy w urządzenia lokalizujące i komunikujące się z systemem czy też wystarczy, że będziemy systematycznie wyposażali w niego tylko te nowsze pojazdy - mówi Marek Gancarczyk, rzecznik krakowskiego Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego. Gancarczyk zwraca uwagę, że PIP i informację wewnątrz pojazdów można uruchomić, wykorzystując przygotowywany dla Krakowa przez firmę Siemens system, który będzie obsługiwał linię Krakowskiego Szybkiego Tramwaju. - System dla KST-u przewiduje m.in. przesyłanie na przystanki informacji o tym, kiedy nadjedzie tramwaj danej linii lub jaka jest przyczyna opóźnienia. Tak więc uruchomienie PIP-u dla całego miasta jest raczej kwestią pieniędzy niż zaplanowania odpowiednich inwestycji - ocenia rzecznik. - Mamy obecnie dziewięć tramwajów, które podają takie informacje. Każda nowa maszyna będzie wyposażona w odpowiedni sprzęt - dodaje. Świetnie, ale... za co? - To świetnie, że radni mają takie pomysły, ale byłoby dobrze gdyby potrafili wskazać źródło ich finansowania. Obecnie stan naszego budżetu jest taki, że nie wyobrażam sobie, by inaczej niż za pomocą środków unijnych udało się te pomysły zrealizować - rozkłada ręce wiceprezydent Krakowa, Wiesław Starowicz, odpowiedzialny za miejską komunikację. - Walczę o to od 2002 roku, kiedy miałem pierwsze spotkanie w MPK w tej sprawie. Od tamtej pory nie znalazła się na takie projekty ani złotówka. Osoby widzące nie zdają sobie sprawy, jak bardzo potrzebujemy dźwiękowych informacji. Ile razy stoję na przystanku muszę pytać się ludzi, którzy stoją ze mną, co nadjeżdża. Gorzej jest nocą, kiedy na przystanku bywa pusto. Kraków powinien brać przykład z Łodzi i z Poznania, gdzie takie systemy już działają od paru lat i przydają się również turystom i starszym osobom - żali się Jan Ortyl, prezes małopolskiego Związku Niewidomych i Niedowidzących i nie kryje zadowolenia z pomysłu nowej uchwały. Poznań - jako pierwsze miasto w Polsce - wprowadził technologiczne udogodnienia dla niepełnosprawnych. Od czterech lat posługują się tam systemem PIP, a co więcej - mieszkańcy mogą sprawdzać rozkład jazdy komunikacji miejskiej, odsłuchując go w swoim telefonie komórkowym. Na dużych przystankach przesiadkowych są też już tablice informujące podróżnych o dokładnych godzinach odjazdów poszczególnych połączeń, w tym o ich zmianach spowodowanych spóźnieniami. - Wszystko jest elementem wprowadzanego powoli systemu informacji pasażerskiej - mówi Lech Bojarski, dziennikarz "Gazety" w Poznaniu. Uruchomienie poznańskiego PIP-u kosztowało miasto ok. 1,5 mln zł.

Link do źródła:
Przejdź do innego działu:
kronika legislacyjna news tygodnia statystyka przegląd prasy / internetu pytania ogłoszenia oferty partnerzy
przegląd prasy / internetu
14.1.2008
To, kto nas będzie chciał chronić przed piratami?
Kategorie:  » kontrole drogowe  » pościg policyjny  » policja
Policja domaga się ukarania funkcjonariusza, który miał wypadek podczas ścigania pirata drogowego – czytamy w dzienniku “Metro”. Sierżant Sławomir Junak łapał piratów przez 16 lat. 11 grudnia 2006 r. prowadził opla vectrę z wideoradarem, gdy w Górze Siewierskiej na Śląsku zobaczył szybko jadący samochód. Ruszył w pościg. - Żeby zmierzyć prędkość pojazdu, trzeba się do niego zbliżyć i samemu złamać przepisy, a potem włączyć pomiar prędkości - tłumaczą oficerowie drogówki. Podczas pościgu opel sierżanta najechał na dziurę i dachował. On sam ledwo przeżył. - Szef utyskiwał, że rozbiłem najlepszy wóz w komendzie - wspomina. Prokuratura w zachowaniu sierżanta nie dopatrzyła się przestępstwa. Uznała, że co najwyżej można mówić o wykroczeniu. Komenda w Będzinie skierowała do sądu grodzkiego wniosek o jego ukaranie. Ten uznał sierżanta za winnego. Policjant odwołał się od tej decyzji, ale jeśli przegra w drugiej instancji, komenda będzie mogła żądać od niego częściowego pokrycia kosztów remontu rozbitego radiowozu. - Szef będzińskiej policji powinien rozważyć wykorzystanie satelitów szpiegowskich do łapania piratów. Wtedy niezarysowane radiowozy stałyby w garażu - komentuje Roman Wierzbicki, przewodniczący policyjnego związku zawodowego NSZZP w Katowicach.

Link do źródła:
Przejdź do innego działu:
kronika legislacyjna news tygodnia statystyka przegląd prasy / internetu pytania ogłoszenia oferty partnerzy
przegląd prasy / internetu
14.1.2008
Wielkie parkingi pod... Wisłą

"Gazeta Krakowska": Jest nowy pomysł na rozwiązanie problemu z parkowaniem w mieście. Biskup Tadeusz Pieronek proponuje budowę wielkich parkingów pod Wisłą. Przyklasnęli mu kierowcy, który muszą stawać na głowie, by znaleźć wolne miejsce na postawienie samochodu, spodobał się także niektórym samorządowcom.

Jak można wykorzystać tereny pod nurtem Wisły? - Postawmy tam wielkie parkingi, z których dostęp do centrum byłby łatwy i szybki - podpowiada bp Tadeusz Pieronek. Jego zdaniem ratunkiem dla miasta byłoby również przeprowadzenie pod wodą dróg przelotowych. - Kraków leży przy rzece, która zajmuje bardzo dużą przestrzeń - zauważa. - I to właściwie w środku miasta. Grzechem jest nie wykorzystać tej przestrzeni. Pomysł nie jest utopijny. Specjaliści od tego typu konstrukcji nie widzą większych przeszkód geologicznych ani technicznych w jego realizacji. - Pod względem technicznym nic nie stoi na przeszkodzie, by takie parkingi wybudować - ocenia prof. Antoni Tajduś, rektor krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej. - Jeśli jednak wziąć pod uwagę rachunek ekonomiczny, nie jest to zbyt tanie przedsięwzięcie - dodaje. Profesor Antoni Tajduś zauważa, że aby taki parking zbudować, należałoby zejść z pracami budowlanymi bardzo głęboko pod koryto Wisły, a takie roboty pochłonęłyby zbyt wiele pieniędzy. Biskup Pieronek jest optymistą. Dostrzega w podwodnych parkingach coś więcej niż pieniądze. - Owszem, takie prace są kosztowne, ale czy doraźne rozwiązania problemu parkowania, które są dobre na rok, dwa czy trzy lata, nie kosztują nas więcej? - pyta. - Po tych dwóch czy trzech latach problem znów powraca. Pomysł biskupa spodobał się niektórym krakowskim samorządowcom.

Link do źródła:
Przejdź do innego działu:
kronika legislacyjna news tygodnia statystyka przegląd prasy / internetu pytania ogłoszenia oferty partnerzy
przegląd prasy / internetu
14.1.2008
Zintegrowany System Zarządzania Ruchem odkorkuje ulice
Kategorie:  » korki  » zarządzanie ruchem  » Warszawa

Z półrocznym opóźnieniem ZDM w Warszawie uruchomi Zintegrowany System Zarządzania Ruchem – donosi “Polska” Inteligentne światła i czujniki mają odkorkować ulice. Na przełomie marca i kwietnia zacznie on działać w Al. Jerozolimskich i na Wisłostradzie. Warta ponad 30 mln zł inwestycja ma ułatwić walkę z korkami. - Nowy system sterowania ruchem ulicznym jest Warszawie niezbędny - mówi Jan Jankiel ze Stowarzyszenia Integracji Stołecznej Komunikacji. - Stan dróg w Warszawie poprawia się bardzo szybko, ale do tej pory brakowało narzędzia do kontrolowania ruchu. Bez tego cała stolica wciąż stałaby w korkach - podkreśla. Ruch drogowy w mieście będzie sterowany automatycznie. Na skrzyżowaniach zostaną zamontowane czujniki, które będą kontrolować jego natężenie na ulicach. Dzięki tym informacjom system będzie sam sterować zmianą świateł, tak by do minimum ograniczyć powstawanie korków. Sercem systemu jest centrala w siedzibie ZDM przy ul. Chmielnej. Dyspozytorzy, którzy mają obserwować na komputerach to, co dzieje się na ulicach, będą mogli w razie potrzeby sami regulować pracę sygnalizatorów świetlnych, by rozładować ruch w mieście. Będą też na bieżąco przekazywać mediom informacje o utrudnieniach drogowych. Wzdłuż ulic pojawią się tablice, na których będą wyświetlane informacje dotyczące sytuacji na stołecznych drogach oraz sugerowane objazdy. System monitoringu będzie działał także w tunelach. W tym na Wisłostradzie zamontowano aż 72 kamery. Dzięki nim będzie tam można również wprowadzić "zieloną falę", ułatwiającą kierowcom płynną jazdę. Ponadto system ułatwi poruszanie się po mieście autobusom i tramwajom, które zawsze będą miały pierwszeństwo przed samochodami. - Szczególnie skorzystają na tym tramwaje - mówi Wojciech Szydłowski, rzecznik prasowy Tramwajów Warszawskich. - Miejski transport szynowy jest traktowany priorytetowo we wprowadzanym systemie. Dzięki niemu tramwaje nie będą musiały stać i czekać na zmianę świateł na rondach i skrzyżowaniach - zapowiada. Tramwaj, zbliżając się do skrzyżowania, będzie wysyłał sygnał do centralnego komputera, który o kilka sekund przedłuży zielone światło. Z wprowadzenia nowego systemu cieszy się też stołeczna drogówka. - Znacznie poprawi się płynność ruchu, a to zaowocuje większym bezpieczeństwem na drogach - przewiduje młodszy inspektor Jacek Zalewski, naczelnik wydziału ruchu drogowego. - Dzięki inwestycji kierowcy będą mogli sprawniej poruszać się po mieście. Jadąc zgodnie z przepisami, szybciej niż dotychczas dotrą do celu podróży - dodaje. Zintegrowany system zarządzania ruchem to także korzyść dla środowiska. Samochody nie będą już tak często zatrzymywały się przed skrzyżowaniami. Dzięki temu zmniejszy się emisja spalin. Na początku zasięg działania systemu ograniczy się do Powiśla i części Śródmieścia. W drugim etapie zacznie działać w całym Śródmieściu, w kolejnych miesiącach zostanie rozszerzony na Pragę i Targówek. Ostatecznie obejmie 160 najważniejszych skrzyżowań. Wart ponad 300 mln zł projekt pierwszego etapu wprowadzania systemu jest w połowie finansowany z funduszy Unii Europejskiej, a w połowie przez miasto. W najbliższych latach system będzie wprowadzany także na Mokotowie, Żoliborzu, Woli i Ochocie. Podobny system planują wdrożyć też inne miasta, np. Poznań. Projekt ZSZR pojawił się w planach miasta już w 2005 roku. Warszawiacy mieli korzystać z usprawnionej organizacji ruchu już w październiku zeszłego roku. Niestety, problemy przy przeprowadzaniu przetargu na wykonanie projektu prac opóźniły uruchomienie systemu. Firma Siemens, która jako jedyna zgłosiła się wówczas do konkursu, zażądała od miasta zbyt wysokiej ceny. Ostatecznie doszło jednak do porozumienia – przeczytaliśmy w dzienniku “Polska”.

Link do źródła:
Przejdź do innego działu:
kronika legislacyjna news tygodnia statystyka przegląd prasy / internetu pytania ogłoszenia oferty partnerzy
przegląd prasy / internetu
14.1.2008
“Zielona fala” już działa
Kategorie:  » zielona fala  » korki

Do końca roku "zielona fala" będzie obejmować trzydzieści trzy olsztyńskie skrzyżowania – donosi z dumą “Gazeta Olsztyńska”. Drogowcy kończą właśnie pierwszy etap jej wdrażania. - Jesteśmy zadowoleni z efektów - nie ukrywa Paweł Jaszczuk, dyrektor Miejskiego Zarządu Dróg Mostów i Zieleni. Dostrajanie pierwszego etapu "zielonej fali" ma się zakończyć w styczniu. System działa już na jedenastu skrzyżowaniach. W sumie daje to kilka różnych tras. Miejski Zarząd Dróg, Mostów i Zieleni sprawdzał czasy przejazdów tymi trasami przed i po uruchomieniu "zielonej fali". - Efekty są zadowalające. Wszędzie skrócił się czas przejazdu. Myślimy nie tylko o kierowcach, ale także o pieszych. Dlatego system jest cały czas dostrajany - tłumaczy Paweł Jaszczuk. Z wyliczeń drogowców wynika między innymi, że czas przejazdu od placu Roosevelta do ul. 1 Maja skrócił się w godzinach porannego szczytu prawie o jedną trzecią, a około południa prawie o połowę.  Efekty uruchomienia "zielonej fali" są najmniej widoczne na trasie od skrzyżowania alei Piłsudskiego z ulicą Kościuszki do placu Jedności Słowiańskiej. Choć i tu w godzinach popołudniowego szczytu czas przejazdu skrócił się o ponad 30 procent. Mogłoby być jeszcze lepiej, gdyby nie jedno ale... - Przejście dla pieszych na wysokości centrum Alfa i sądów nie jest wyposażone w sygnalizację, a w związku z tym pozostaje poza systemem - wyjaśnia Zbigniew Gustek z Miejskiego Zarządu Dróg, Mostów i Zieleni. Drogowcy rozważali nawet budowę systemu sygnalizacji w tym miejscu. Pomysł upadł, bo przy okazji rozbudowy Centrum Handlowego "Alfa" pod aleją Piłsudskiego ma powstać przejście podziemne. W lutym zaczną się prace związane z uruchomieniem drugiego i trzeciego etapu "zielonej fali". W drugim etapie system obejmie siedem sygnalizacji. Etap trzeci obejmie aż 15 sygnalizacji. Cały system, który obejmie w sumie 33 skrzyżowania i sygnalizacje, zacznie działać w połowie roku.

Link do źródła:
Przejdź do innego działu:
kronika legislacyjna news tygodnia statystyka przegląd prasy / internetu pytania ogłoszenia oferty partnerzy
przegląd prasy / internetu
15.1.2008
Autobus dla... bezdomnych
Kategorie:  » autobusy/autokary  » komunikacja miejska

Zaparkowany w pobliżu dworca kolejowego w Olsztynie jelcz jest coraz bardziej popularny. - Informacja o tym, że można się w nim ogrzać i napić gorącej herbaty, rozeszła się błyskawicznie - mówią ludzie bez dachu nad głową. Każdej nocy przychodzi tu ponad 20 bezdomnych. Stary Jelcz, którego MPK miało oddać na złom, służy bezdomnym. Codziennie od godz. 19 do 7 rano ludzie znajdą tu dach nad głową, ogrzeją się i napiją gorącej kawy zbożowej lub herbaty. W środku są dwa elektryczne piece do ogrzewania, dystrybutor z ciepłą i zimną wodą i koce, którymi mogą się okryć. Autobus dla bezdomnych to pomysł Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. Dyrekcja miejskiej opieki społecznej przyznaje, że autobus dla bezdomnych to na razie eksperyment. Ale już widać, że pomysł spodobał się ludziom, którzy nie mają dachu nad głową. - Pierwszego dnia przyszło tylko dziewięć osób, następnego 13, a w ostatnią noc było ich już 17 - opowiada autobusowy opiekun bezdomnych, chce zostać anonimowy. Z autobusu wychodzą zwykle o godz. 4 lub 5 nad ranem. W piątek, choć nie było mrozu, już przed godz. 19 przed jelczem stała kolejka bezdomnych. Z niecierpliwością czekali na pracownika MOPS-u, który przez noc pilnuje porządku w autobusie i zaparza im gorące napoje. Kilkanaście minut po godz. 19 w autobusie siedziało kilkunastu bezdomnych, przed godz. 21 było ich już 20. - To był strzał w dziesiątkę - mówił nam pan Waldemar. - Słyszałem o autobusach dla bezdomnych, które jeżdżą nocami po ulicach miasta. Ale ten nasz autobus to chyba takie jedyne cudo w Polsce, bo tutaj naprawdę można w spokoju posiedzieć. Teraz jestem w "dołku". Dlatego chciałbym, by ten jelcz stał tu przez cały rok. - Błyskawicznie rozeszła się fama, że przy dworcu stoi autobus, w którym można się trochę zagrzać - dodaje inny bezdomny. - Ludzie teraz dużo o tym mówią i cieszą się z tego pomysłu. Niektórzy wolą do autobusy, niż do schroniska . Elżbieta Sieheń-Kopyść: - Generalnie to nie jest noclegownia, choć jeśli ktoś już zaśnie, to go przecież nie wyrzucimy. Tutaj przychodzą ludzie wolni, którzy nie lubią dyscypliny, której trzeba przestrzegać w schronisku. Wchodzą i wychodzą, kiedy chcą. Jeśli autobus dalej będzie się cieszył taką popularnością, postoi do końca zimy.

Link do źródła:
Przejdź do innego działu:
kronika legislacyjna news tygodnia statystyka przegląd prasy / internetu pytania ogłoszenia oferty partnerzy
przegląd prasy / internetu
15.1.2008
Don Kichot walki z piratami drogowymi
Kategorie:  » prędkość  » piraci drogowi  » kontrole drogowe

Upłynęło kilka miesięcy od czasu, kiedy mieszkaniec Łobza - pan Edward Stefanowski - ustawił przy ul. Waryńskiego (obok swojego domu) “fotoradar” własnej konstrukcji i skutecznie dyscyplinował piratów drogowych – przypomina “Kurier Szczeciński”. Rzecz była głośna nawet za oceanem. Zakończyło się interwencją służb porządkowych, które zarzuciły naszemu bohaterowi ustawienie atrapy w pasie drogi wojewódzkiej bez odpowiednich pozwoleń... Okazało się, że urzędowe koncesje to jedno, a pomysłowość ludzi to drugie. Pan Edward tym razem przeciwko piratom przygotował motocykl - NRD-owską emzetkę, która pomalowana na biało wygląda jak wehikuł drogówki. Na razie cierpliwie czeka, aż uzyska pozwolenie na ustawienie jej w pobliżu drogi. Choć wielu uważa, że pojazd ten ma prawo do “parkowania” na poboczu, to jednak z szacunku dla łobeskich stróżów prawa pan Edward nie chce z “porad” robić użytku.

Link do źródła:
Przejdź do innego działu:
kronika legislacyjna news tygodnia statystyka przegląd prasy / internetu pytania ogłoszenia oferty partnerzy
przegląd prasy / internetu
15.1.2008
Kurs prawa jazdy w nagrodę
Kategorie:  » prawo jazdy  » Unia Europejska

Kurs języka obcego, międzynarodowy dokument potwierdzający znajomość oprogramowania komputerowego, nowy zawód, kurs przygotowujący do matury lub startu na studia... To wszystko można zdobyć za darmo, uczestnicząc w projektach organizowanych przez hufiec pracy. Władze hufca dorzucają jeszcze darmowy kurs prawa jazdy. Projekt Ośrodka Szkolenia Zawodowego z Warmińsko-Mazurskiego OHP sfinansował Europejski Fundusz Społeczny. Był adresowany był do młodzieży w wieku 18-24 lata, która jest w klasie maturalnej lub ma świadectwo dojrzałości, a nie pracuje i chce się wybrać na studia. W Olsztynie wzięło w nim udział 30 osób, które zdobywały kwalifikacje w zawodzie: kosmetyczka, wizażystka i magazynier lub uczyły się podstaw księgowości. Zdobycie konkretnego zawodu to nie wszystko. Podczas trwającego rok szkolenia wszyscy uczestnicy dostaną międzynarodowy dokument potwierdzający umiejętność obsługi komputera. - Do tego dochodzą warsztaty z doradztwa zawodowego, spotkania z psychologiem i prawnikiem, kurs językowy na wybranym poziomie - wylicza zalety projektu Marek Obrębski z OHP. - Jakby tego było mało, to osoby dojeżdżające otrzymują zwrot kosztów podróży, a dziesięć najlepszych osób wskazanych przez naszych doradców zawodowych już zaczęło uczestniczyć w kursie na prawo jazdy kategorii B – poinformowała “Gazeta Olsztyńska”.

Link do źródła:
Przejdź do innego działu:
kronika legislacyjna news tygodnia statystyka przegląd prasy / internetu pytania ogłoszenia oferty partnerzy
przegląd prasy / internetu
15.1.2008
“Nieuprzywilejowani” kierowcy

Prezydenci Łodzi nic nie robią sobie z przepisów o ruchu drogowym – donosi “Express Ilustrowany”. Ilekroć miejscy notable przyjeżdżają na jakąś uroczystość w Teatrze Nowym, zawsze ich samochody parkują na zakazie. Podczas uroczystości nadania imienia Kazimierza Dejmka Teatrowi Nowemu. Trzy fordy mondeo Urzędu Miasta Łodzi, którymi przyjechali m.in. prezydent i wiceprezydent, parkowały na ul. Więckowskiego, pomimo że zabraniał im tego stojący tam zakaz zatrzymywania się i postoju. Gdy uczestnicy uroczystości przenieśli się sprzed teatru do wnętrza, pojazdy z kierowcami w środku czekały na swoich dysponentów przed samym wejściem. Jakby tego było mało, aut pilnowali strażnicy miejscy. Wcześniej odcinek ulicy pomiędzy al. Kościuszki a ul. Wólczańską, na polecenie Zarządu Dróg i Transportu, zamknięto na kilka minut dla ruchu. Redakcja zapytała w Urzędzie Miasta Łodzi, czy ich kierowców nie obowiązują przepisy o ruchu drogowym? Przecież kilka tygodni temu prezydent Jerzy Kropiwnicki nakazał osobiście karać wszystkich, którzy parkują na ul. Piotrkowskiej. Blokady na koła założono wówczas m.in. łódzkim parlamentarzystom. - Ulica Więckowskiego była zamknięta dla ruchu, dlatego nie było różnicy, gdzie parkują nasze auta - tłumaczy Marzena Korosteńska, z-ca rzecznika prasowego UMŁ. - Nawet gdy ulica jest zamknięta, to znaki i tak obowiązują - powiedziano nam jednak w drogówce. Poza tym po odsłonięciu patrona ulicę otwarto, a urzędowe samochody wciąż stały na zakazie. - Nie znam przepisu, który mówi, że prezydenckie samochody są zwolnione z przestrzegania przepisów drogowych - dodaje Radosław Kluska ze straży miejskiej w Łodzi. - Przed i w czasie imprezy pomagaliśmy tylko w jej sprawnej organizacji. Każdy "nieuprzywilejowany" kierowca za parkowanie auta na zakazie zapłaci mandat 100-złotowy, inkasując przy tym jeden punkt karny.

Link do źródła:
Przejdź do innego działu:
kronika legislacyjna news tygodnia statystyka przegląd prasy / internetu pytania ogłoszenia oferty partnerzy
przegląd prasy / internetu
16.1.2008
Drogie winietki ekologiczne
Kategorie:  » winiety  » zielona strefa  » Niemcy

Do centrów Berlina, Kolonii i Hanoweru od 1 stycznia br. można wjechać tylko z ekologiczną winietką naklejoną w prawym dolnym rogu przedniej szyby naszego samochodu – przypomina “Kurier Szczeciński”. Jak się okazuje, to dla wielu Polaków spore utrudnienie. Tym bardziej że ceny za nalepki są różne - w zależności od tego, gdzie się je kupuje. Władze niemieckich miast wprowadziły w centrach tzw. strefy ekologiczne. Nie mogą w nie wjeżdżać samochody stare lub niespełniające obowiązujących norm emisji spalin. Berlińska strefa obejmuje praktycznie całe centrum stolicy Niemiec - jest oznaczona specjalnie utworzonymi do tego celu znakami drogowymi i zawiera się w obrębie tzw. wewnętrznego ringu berlińskiego, wyznaczonego trasami kolejki miejskiej S-Bahn. Zielone naklejki muszą mieć wszyscy - berlińczycy, mieszkańcy innych niemieckich miast i obcokrajowcy. Za 5 euro można je nabyć w Biurach Rejestracji Pojazdów Samochodowych przy Krajowym Urzędzie Spraw Obywatelskich i Porządkowych. Jeden znajduje się w berlińskiej dzielnicy Kreuzberg, drugi na Lichtenbergu (dokumenty wydaje się od ręki). Poza tym winietki są dostępne w autoryzowanych warsztatach TUV i DEKRA (oraz w zakładach z nimi współpracujących), ale tu ich cena może być dużo wyższa. Każdy zakład może sam ustalać koszt winietki. Jak się dowiedzieliśmy, w zakładzie DEKRA w Berlinie nalepka kosztuje 10 euro (wykaz stacji zajmujących się sprzedażą nalepek znajduje się na stronie internetowej Ambasady Niemiec w Warszawie). Ale “zielone naklejki" można kupić również w Polsce. W Szczecinie uprawniony do tego jest warsztat samochodowy “Geometric" przy ul. Floriana Szarego 30 (prostopadła do ul. Metalowej). Trzeba tylko zanieść dowód rejestracyjny (oryginał i ksero) oraz świadectwo homologacji lub pismo z serwisu z informacją o emisji spalin auta. Ksero tych dokumentów zostanie przesłane do biura DEKRY w Warszawie. Formalności trwają 5 dni roboczych. Za naklejkę trzeba zapłacić 183 zł brutto. Plakietki nie mają określonej daty ważności. Oznacza to, że “opłata za wjazd do śródmieścia” jest jednorazowa. Plakietka jest ważna w każdym niemieckim mieście, które wprowadziło obostrzenia. Jeśli jej nie nakleimy na szybę naszego samochodu, a wjedziemy do strefy ochronnej, grozi nam mandat w wysokości 40 euro. Aby otrzymać naklejkę, nie wystarczy gotówka. Nie wszystkie samochody są uprawnione do wjazdu do zielonej strefy Berlina. Diesle po raz pierwszy zarejestrowane przed 1997 r., a samochody napędzane benzyną zarejestrowane przed 1993 r. nie mają żadnych szans - są za stare.

Link do źródła:
Przejdź do innego działu:
kronika legislacyjna news tygodnia statystyka przegląd prasy / internetu pytania ogłoszenia oferty partnerzy
przegląd prasy / internetu
16.1.2008
Kolejna klasa policyjna
Kategorie:  » policja

Prawdopodobnie od września ruszy kolejna klasa o profilu policyjnym. Obok Malborka, Słupska i Ustki młodzież zainteresowaną pracą policyjną będą kształcić Chojnice. Deklarację o współpracy w tej sprawie podpisali na początku br. roku Komendant Powiatowy Policji – mł. insp. Janusz Gierszewski , Rektor PWSH "Pomerania" - dr Jacek Borzyszkowski oraz Dyrektor Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych nr 1 – mgr inż. Jan Semrau. Z inicjatywą utworzenia klasy wyszedł Piotr Pawlicki, nauczyciel i radny Chojnic. Przyszedł do Komendanta Powiatowego Policji z propozycją stworzenia programu nauczania kładącego nacisk na zagadnienia bezpieczeństwa publicznego. Szkoła przygotowywać będzie młodzież, która poważnie myśli o podjęciu w przyszłości służby w Policji. Wraz z porozumieniem pełną parą ruszyły prace nad programem nauczania. Autorzy pomysłu nie ukrywają, że wzorem dla nich jest działająca w Ustce klasa o podobnym profilu. Zaznaczają jednak, że to tylko punkt wyjścia. Program ma być nowatorski i wyważony, ma nieść w sobie równie dużo teorii co praktyki. Na przyszłych uczniów czekają obozy, wyjazdy i dodatkowe zajęcia ruchowe. Pomysłodawcy liczą, że uda się zorganizować wycieczki do szkół policyjnych, żeby pokazać jak faktycznie wygląda szkolenie funkcjonariusza. Dla podkreślenia odmienności profilu, jej licealiści najprawdopodobniej nosić będą specjalnie zaprojektowane mundurki. W szkole istnieje już “klasa wojskowa”, której uczniowie chodzą na zajęcia w mundurkach przypominających prawdziwe mundury wojskowe. Pomysłodawcy utworzenia profilu policyjnego też chcieliby pójść tym tropem. Klasa ma ruszyć od przyszłego roku szkolnego. Trafią do niej chętni absolwenci gimnazjów. Na razie chyba obejdzie się bez dodatkowych egzaminów, choć prawdopodobnie przyszli pierwszoklasiści odbędą rozmowę kwalifikacyjną, by sprawdzić czy poważnie podchodzą do nauki w tak sprofilowanej klasie. Jest jeszcze bardzo wiele do zrobienia zanim pierwszy uczeń zasiądzie w ławce "klasy policyjnej". Czas nagli, bo rekrutacja do szkół średnich już w czerwcu. Może właśnie takie klasy okażą się rozwiązaniem problemów kadrowych policji. Pierwszą "klasę policyjną" w pomorskim stworzono w 2005 roku w Zespole Szkół Technicznych w Ustce. Aktualnie w województwie pomorskim istnieją aktualnie 3 klasy realizujące program "Wybranych zagadnień z bezpieczeństwa publicznego". Poza Ustką program realizują Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych nr 4 w Malborku i II Liceum Ogólnokształcące ze Słupska. Honorowy patronat nad realizacją programu w tych szkołach objęła słupska Szkoła Policji.

Link do źródła:
Przejdź do innego działu:
kronika legislacyjna news tygodnia statystyka przegląd prasy / internetu pytania ogłoszenia oferty partnerzy
przegląd prasy / internetu
16.1.2008
Nie wystawiaj rąk z jadącego pojazdu
Kategorie:  » wypadki drogowe  » Australia

Młodemu Australijczykowi prawie urwało rękę, gdy jadąc samochodem machał do dziewczyn - podała australijska policja. 20-latek siedział na miejscu pasażera. Podczas przejazdu przez Bunbury, w Australii Zachodniej, zamachał do dwóch młodych pań, jednak gdy tylko wyciągnął rękę przez okno, kierowca jego samochodu nagle skręcił, a nadjeżdżający wóz terenowy uderzył w wyciągniętą rękę. Teraz młodemu mężczyźnie grozi amputacja kończyny.

Link do źródła:
Przejdź do innego działu:
kronika legislacyjna news tygodnia statystyka przegląd prasy / internetu pytania ogłoszenia oferty partnerzy
przegląd prasy / internetu
16.1.2008
Zanim zaczniesz ratować (2)
Kategorie:  » pierwsza pomoc  » wypadki drogowe  » ratownictwo drogowe

Redakcja newslettera turystycznego PZM cykl dotyczący kursu pierwszej pomocy. W drugim odcinku radzi: udzielając pierwszej pomocy pamiętaj o tym, aby postępować zgodnie z zasadą "po pierwsze nie szkodzić", a także o swoim bezpieczeństwie. Czytamy dalej: Pierwsza pomoc przedlekarska w wypadku komunikacyjnym polega na wykonaniu podstawowych czynności mających na celu ratowanie życia lub zdrowia osób poszkodowanych, przed przybyciem pogotowia ratunkowego i innych wyspecjalizowanych służb ratowniczych. Jeżeli sytuacja nie zagraża życiu (brak tętna, oddechu, pożar samochodu) to nie ruszaj poszkodowanego. Transportem poszkodowanych w wypadku i pomocą medyczną zajmie się wykwalifikowany personel medyczny.Jeżeli istnieje na przykład groźba wybuchu samochodu należy przetransportować poszkodowanych w bezpieczne miejsce. W pierwszej kolejności należy ewakuować osoby w ciężkim stanie. W celu dostania się do rannych może zaistnieć potrzeba wyłamania przedniego fotela i przecięcia pasów bezpieczeństwa. Najpierw ostrożnie zbadaj ofiarę. Podchodząc do poszkodowanego należy ocenić jego miejsce pod kątem bezpieczeństwa dla siebie i chorego (główna zasada to: bezpieczeństwo ratownika jest zawsze najważniejsze ). Również ze względu bezpieczeństwa do leżącej ofiary podchodź zawsze od strony głowy. Po dotarciu do poszkodowanego należy ocenić jego stan: czy jest przytomny: czy reaguje na gło; czy reaguje na dotyk oraz czy reaguje na ból; czy oddycha: czy klatka piersiowa rytmicznie się unosi, czy za pomocą przyłożenia ucha do jamy ustnej i nosa daje się wyczuć strumień wydychanego powietrza; czy ma zachowane tętno: kontroli dokonujemy na tętnicach szyjnych znajdujących się po obu stronach, powyżej krtani, w zagłębieniu pomiędzy krtanią a mięśniami szyi, używając drugiego, trzeciego i czwartego palca). Nie wolno badać tętna jednocześnie na obydwu tętnicach szyjnych. Kontrola oddechu i tętna powinna trwać przynajmniej 5-10 sekund. W przypadku braku wyczuwalnego tętna i oddechu należy przystąpić do pełnej akcji reanimacyjnej. Poszkodowanemu z wyczuwalnym tętnem ale bez oddechu należy udrożnić drogi oddechowe i wykonać sztuczne oddychanie. Osobę nieprzytomną z zachowanym krążeniem i oddychaniem należy ułożyć w pozycji bezpiecznej, tzw. bocznej ustalonej. Następnie należy dokonać bardziej szczegółowej oceny stanu poszkodowanego ze szczególnym uwzględnieniem takich zagadnień jak krwawienie, złamania, uraz kręgosłupa, oparzenia, wstrząs. Jeżeli sytuacja nie zagraża życiu to nie ruszaj poszkodowanego!

Link do źródła:
Przejdź do innego działu:
kronika legislacyjna news tygodnia statystyka przegląd prasy / internetu pytania ogłoszenia oferty partnerzy
przegląd prasy / internetu
17.1.2008
Jak jeździć superszybkimi autami

Trzydziestu najlepszych policjantów ruchu drogowego z komend w regionie warmińsko-mzurskim z podziwem patrzyło na umiejętności Zbigniewa Staniszewskiego, olsztyńskiego kierowcy rajdowego. Mistrz kierownicy szkolił ich w szybkiej i bezpiecznej jeździe nowymi renaultami. Całodniowe  szkolenie zaczęto od zajęć teoretycznych na temat obsługi i wykorzystania wideorejestratorów. Potem o nowo zakupionych meganki mówił Hubert Winiarz, przedstawiciel firmy Renault. Przed szkoleniem praktycznym Zbigniew Staniszewski mówił policjantom o pozycji za kierownicą, odpowiednim jej trzymaniu, technice pokonywania zakrętów czy wychodzeniu z poślizgu. Policjanci - ze Staniszewskim jako pilotem i instruktorem - mieli okazję pierwszy raz wypróbować auta, którymi już w marcu będą ścigać piratów drogowych. Jakie były wrażenia funkcjonariuszy? - To szybkie auto, ma bardzo dobre przyspieszenie. Dlatego, by dobrze nim jeździć, trzeba poświęcić trochę czasu na trening - przyznał Grzegorz Radoń z komendy powiatowej w Ełku. - Nieoznakowanym fordem mondeo jeżdżę już od półtora roku - dodawał Artur Kosieracki z olsztyńskiej drogówki. - Ale tym nowym autem na pewno łatwiej będzie mi się ścigało drogowych piratów. Renault megane ma o wiele lepsze przyspieszenie w przedziale od 100 do 150 km/godz. Plusem tego auta jest też to, że będziemy mogli nagrywać kierowców z przodu i tyłu samochodu.

Link do źródła:
Przejdź do innego działu:
kronika legislacyjna news tygodnia statystyka przegląd prasy / internetu pytania ogłoszenia oferty partnerzy
przegląd prasy / internetu
17.1.2008
Jak radzić sobie ze stresem przez egzaminem
Kategorie:  » WORD  » egzamin na prawo jazdy

W WORD w Lublinie odbyło się kolejne spotkanie z psychologiem pn. " Jak radzić sobie ze stresem przed egzaminem". Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego w Lublinie proponuje osobom, które po raz kolejny nie zaliczyły egzaminu praktycznego nieodpłatne spotkania z psychologiem. Na spotkania zapraszają w każdy pierwszy i trzeci czwartek miesiąca. Psycholog pomaga kandydatom na kierowcom w analizie przyczyn niepowodzenia i udzieli wskazówek pozwalających na zminimalizowanie czynników negatywnych występujących w trakcie egzaminu.

Link do źródła:
Przejdź do innego działu:
kronika legislacyjna news tygodnia statystyka przegląd prasy / internetu pytania ogłoszenia oferty partnerzy
przegląd prasy / internetu
17.1.2008
Koniec z gwałtami w autobusach
Kategorie:  » komunikacja miejska  » pasażerowie  » Meksyk

Kilka linii transportowych w Meksyku zaoferowało autobusy tylko dla kobiet w ramach pilotażowego programu ochrony pasażerek przed molestowaniem seksualnym. Jak informuje agencja AFP, według prokuratury w stolicy Meksyku, w 2007 r. do 14 proc. przypadków molestowania, przemocy seksualnej i gwałtów doszło w środkach transportu komunalnego, czyli w metrze i autobusie. Co 20-30 minut autobusy najpopularniejszych linii są przeznaczone wyłącznie dla kobiet. Już wcześniej w metrze wprowadzono o pełnych godzinach kursy, na których do trzech pierwszych wagonów wstęp mają tylko panie. "Podróżowanie w kobiecym towarzystwie jest dużo przyjemniejsze. Mimo że mam 58 lat, mężczyźni przyklejają się do mnie. Można sobie wyobrazić, co robią młodym dziewczynom" - powiedziała Alejandra Lugo.

Link do źródła:
Przejdź do innego działu:
kronika legislacyjna news tygodnia statystyka przegląd prasy / internetu pytania ogłoszenia oferty partnerzy
przegląd prasy / internetu
17.1.2008
Termin rejestracji zamówiony przez telefon

Zarejestrowanie samochodu miało być banalnie proste. Kierowca telefonuje, umawia się na konkretny dzień i godzinę, przychodzi i sprawę załatwia. Bez stania w kolejkach, straconych nerwów i zmarnowanego czasu. Tymczasem do wydziału komunikacji nie sposób się dodzwonić. Albo telefon jest zajęty, albo nikt nie podnosi słuchawki. Zdaniem Czytelnika "Dziennika Łódzkiego", takie ułatwianie kierowcom życia jest utrudnianiem. Uważa, że lepszym rozwiązaniem byli tzw. stacze, którzy za niewielką opłatę stali w kolejkach i załatwiali za kierowców wszystkie sprawy. Bogusław Hawryś, dyrektor wydziału praw jazdy i rejestracji pojazdów, zapewnia, że dwóch pracowników codziennie dyżuruje przy telefonach uruchomionych dla mieszkańców. Przyjmują także zgłoszenia wysłane pocztą elektroniczną. - Przez cały dzień telefony się dosłownie urywają, więc mogło się zdarzyć, że były zajęte - wyjaśnia Bogusław Hawryś. - Natomiast niemożliwe, żeby nikogo nie było czy celowo nie odbierał. Ale bez numeru telefonu, pod który kierowca dzwonił, nie jestem w stanie wyjaśnić, dlaczego miał takie kłopoty. Reorganizację pracy wydziału zrobiono we wrześniu ubiegłego roku. Miała zapobiec gigantycznym kolejkom, ustawiającym się długo przed otwarciem urzędu, oraz ułatwić załatwianie spraw. Zamiast godzinami wystawać w ogonkach do informacji i po numerek do okienka, teraz kierowcy mogą sobie umawiać wizyty telefonicznie lub przez internet. Dodatkowo telefonicznie mogą uzyskać informację, jakie dokumenty będą im potrzebne. Ci, którzy przyjadą do urzędu pół godziny przed zamknięciem, mają gwarancję, że sprawę załatwią tego samego dnia. Czyli dostaną numerek do okienka na określoną godzinę. - Podzieliłem naszych petentów na dwie grupy: tych, którzy rejestrują jedno auto, oraz "hurtowników", załatwiających kilka dowodów. Mamy dwie kolejki, dzięki czemu sprawy są załatwiane szybciej - tłumaczy Bogusław Hawryś. - Owszem, zdarza się, że okienko jest puste, bo urzędnik załatwił coś szybciej. Ale następny klient jest już zapisany, więc nie można nikogo obsługiwać poza kolejnością, bo znów powstałby okropny bałagan. Dyrektor Hawryś twierdzi, że dotychczas nikt się nie skarżył na wprowadzone usprawnienia. Ale przyznaje, że dziennie wydział obsługuje około 800 osób, więc... - Wszystkich uszczęśliwić się nie da - rozkłada ręce Hawryś.

Link do źródła:
Przejdź do innego działu:
kronika legislacyjna news tygodnia statystyka przegląd prasy / internetu pytania ogłoszenia oferty partnerzy
przegląd prasy / internetu
17.1.2008
Zawracanie o 180 stopni
Zawracanie o 180 stopni to według Księgi Rekordów Guinnessa sytuacja, kiedy jadący tyłem w linii prostej pojazd wykonuje obrót o 180 stopni, po którym porusza się przodem w tym samym kierunku w linii prostej. Grant zdołał obrócić 100-konne Renault Twingo GT pomiędzy barierkami oddalonymi od siebie o zaledwie 378 cm. Należy również wziąć pod uwagę fakt, iż pojazd mierzy 360 cm (18 cm różnicy)! Podczas wykonywania numeru kaskaderskiego, odległość nadwozia od barierek wynosiła około 4 centymetrów... Poprzedni rekord Guinnessa w zawracaniu o 180 stopni został ustanowiony 9 kwietnia 1999 roku w Monachium w Niemczech. Russ Swift obrócił samochód pomiędzy barierkami rozstawionymi na szerokości większej od długości pojazdu o 172 centymetry.

Link do źródła:
Przejdź do innego działu:
kronika legislacyjna news tygodnia statystyka przegląd prasy / internetu pytania ogłoszenia oferty partnerzy
przegląd prasy / internetu
18.1.2008
Odblaski na furmankach... zbyt nowoczesne
Kategorie:  » odblaski  » oświetlenie pojazdu  » pojazdy konne

W stanie Kentucky rozpoczęła się sądowa batalia pomiędzy miejscową policją i społecznością Amiszów, którzy nie chcą umieszczać na swoich furmankach świateł i znaków odblaskowych. Wyznawcy niezwykłej religii twierdzą, że obowiązujący w Kentucky nakaz oświetlania wszystkich pojazdów narusza ich swobodę religijną zmuszając ich do używania "zbyt światowych" i nowoczesnych rozwiązań.

Link do źródła:
Przejdź do innego działu:
kronika legislacyjna news tygodnia statystyka przegląd prasy / internetu pytania ogłoszenia oferty partnerzy
przegląd prasy / internetu
19.1.2008
Słuchający muzyki wpadają pod auta

Coraz więcej młodych Australijczyków słuchających muzyki w słuchawkach wpada pod samochody, dlatego australijska policja przygotowała nietypową kampanię społeczną, która ma zwrócić uwagę społeczeństwa na ten problem. Na billboardach pojawiły się zdjęcia młodych ludzi leżących na jezdni. Obok nich charakterystyczne białe iPody i białe słuchawki, które "obrysowują" postać - zupełnie jak na zdjęciach z miejsca wypadku. W rogu hasło, które wyjaśnia: "Uważaj na samochody, kiedy chodzisz w słuchawkach".

Link do źródła:
Przejdź do innego działu:
kronika legislacyjna news tygodnia statystyka przegląd prasy / internetu pytania ogłoszenia oferty partnerzy
przegląd prasy / internetu
20.1.2008
A na drogach pijani kierowcy! Nr 229
Kategorie:  » alkohol  » pijani kierowcy

Pijany kierowca i śmiertelne potrącenie - Policjanci zatrzymali w areszcie kierowcę, który wczoraj wieczorem śmiertelnie potrącił mężczyznę. Sprawca miał 3,14 promila alkoholu w organizmie. O godzinie 18.15 w Zabrniu w pow. tarnobrzeskim 37-letni Mariusz B. podczas wyprzedzania fiata seicento potrącił idącego z przeciwka mężczyznę prowadzącego rower. 71-letni mieszkaniec Zabrnia, zginął. Kierowca trafił do aresztu. Grozi mu 12 lat więzienia.

Z promilami między zaporami - Do niecodziennego zdarzenia doszło w Broniszach na przejeździe kolejowym. Powiadomieni przez świadków zdarzenia policjanci z Ożarowa Mazowieckiego zatrzymali 56-letniego Józefa P. Mężczyzna zaparkował na przejeździe kolejowym pomiędzy zamkniętymi zaporami. Miał 2,7 promila alkoholu we krwi. Józef P. trafił do policyjnej celi.Parę minut przed godziną 17.00 dyżurny komisariatu w Ożarowie Mazowieckim został powiadomiony, że w Broniszach przy ulicy Piastowskiej na torach pomiędzy zamkniętymi zaporami stoi samochód, a jego kierowca prawdopodobnie jest nietrzeźwy. Aby nie dopuścić do tragedii, policjanci natychmiast pojechali na miejsce. Świadkowie zdarzenia wyjaśnili, że gdy wyszli, aby pomóc zepchnąć samochód z torowiska, w tym momencie kierujący pojazdem chwiejnym krokiem uciekł w kierunku pobliskiej ulicy. Penetracja terenu i podjęta obserwacja samochodu, pozwoliły po krótkim czasie zatrzymać kierowcę. 56-letni Józef P. oświadczył, że to on kierował pojazdem, gdy ten akurat na przejeździe kolejowym nagle zgasł i nie chciał ponownie zapalić. Szybko okazało się, że mężczyzna miał 2,7 promila alkoholu we krwi. Józef P. trafił do policyjnej celi. Gdy wytrzeźwieje zostaną mu przedstawione zarzuty. Postępowanie prowadzi komisariat w Ożarowie Mazowieckim.

"Pod prąd" z 1,4 promila alkoholu we krwi - Policjanci z warszawskiej Woli zatrzymali kierowcę, który jechał “pod prąd” ulicą Krępowickiego. Badanie trzeźwości wykazało w organizmie Radosława G. 1,4 promila alkoholu. 26-latek trafił do policyjnego aresztu. Za prowadzenie samochodu w stanie nietrzeźwości mężczyźnie grozi kara nawet 2 lat pozbawienia wolności. Do zdarzenia doszło w nocy.

Pijany rowerzysta jechał bez świateł - Wieczorem policjanci z Braniewa zatrzymali 45-letniego Kazimierza C., mieszkańca okolic Fromborka.- Mężczyzna jechał nieoświetlonym rowerem, dodatkowo miał 1,82 promila alkoholu w wydychanym powietrzu - mówi nadkom. Anna Kos, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Braniewie. - Kazimierz C. noc spędził w policyjnym areszcie. Po wytrzeźwieniu odpowie przed sądem w trybie przyspieszonym. Grozi mu do roku więzienia. Policjanci przypominają o obowiązkowym wyposażeniu roweru w światła, a dodatkowo w elementy odblaskowe dla samego kierującego - na przykład kamizelki. Rowerzysta jest wówczas widoczny w świetle samochodowych reflektorów już z odległości 150-300 metrów.

Pijany piłkarz zasnął na autostradzie - Rob Malcolm, szkocki obrońca Derby County, po jednym ze spotkań był tak sfrustrowany postawą sędziego meczu, że najpierw się upił, a później zasnął w swoim samochodzie zaparkowanym na pasie szybkiego ruchu. Historia wydarzyła się 27 grudnia poprzedniego roku. Godzina 6.30 rano, samochód Roba Malcolma stoi pomiędzy środkowym, a najszybszym pasem autostrady. Pierwszy kierowca, któremu przyszło wymijać zawalidrogę, opowiadał o ekstremalnych doznaniach wiążących się z tym manewrem, "od wypadku dzieliły mnie centymetry". Następny kierowca zatrzymał się, obudził Malcolma i namówił go, by ten zjechał swoim Range Roverem na pobocze, następnie zadzwonił na policję. Mundurowi tylko potwierdzili, że piłkarz jest pijany i od tego momentu kłopot innych kierowców stał się problemem Malcolma.

 

Link do źródła:
Przejdź do innego działu:
kronika legislacyjna news tygodnia statystyka przegląd prasy / internetu pytania ogłoszenia oferty partnerzy
przegląd prasy / internetu
20.1.2008
Nowatorski system nawigacji samochodowej
Kategorie:  » nawigacja satelitarna  » system nawigacji

^ System wykorzystuje "laser, zestaw teleobiektywów, ruchome lustro zamontowane w tablicy rozdzielczej", aby wyświetlić nad drogą linię wskazującą właściwy kierunek jazdy.

 

 

^ W nocy system ułatwia odnalezienie właściwego skrętu. (229-6)

 

Firma Making Virtual Solid przedstawiła system Virtual Cable mający współpracować z systemami nawigacji satelitarnej. Ma on wyświetlać linię na przedniej szybie, która pokazuje zadaną drogę. Urządzenia wyświetlające podstawowe informacje (najczęściej aktualną prędkość) na przedniej szybie są znane w motoryzacji od dwudziestu lat. Pierwszym samochodem z systemem HUD (Head Up Display) był Oldsmobile Cutlass Supreme z 1988 roku. Tę technologię postanowiono wykorzystać do projekcji na przedniej szybie drogi, jaką kierowca wprowadził do nawigacji. System jest prosty i nie absorbuje uwagi kierowcy, pozwalając prowadzić samochód bez odrywania wzroku od drogi. Kierowca jest prowadzony jak po sznurku a linia wskazująca kierunek dostosowuje się również do ukształtowania terenu. Dodatkową zaletą systemu jest uniwersalność przekazu informacji. Odpada więc konieczność tworzenia dziesiątek wersji językowych, w których wygłaszane są komunikaty dla kierowcy. Firma Making Virtual Solid (MVS) nie zamierza wypuszczać urządzenia montowanego oddzielnie, lecz ma nadzieję na współpracę z producentami urządzeń nawigacji satelitarnej. Prace nad doskonaleniem systemu Virtual Cable ciągle trwają. W przypadku wdrożenia go do produkcji, cena nie powinna przekroczyć 400 dolarów.

 

 

Link do źródła:
Przejdź do innego działu:
kronika legislacyjna news tygodnia statystyka przegląd prasy / internetu pytania ogłoszenia oferty partnerzy
przegląd prasy / internetu
20.1.2008
Zwierzęta na autostradzie
Kategorie:  » zwierzęta na drodze  » autostrady  » pościg policyjny

Pościgi na autostradach to specjalność amerykańskich policjantów. Potrafią złapać niemal każdego drogowego pirata, ale nie potrafią schwytać... galopującego autostradą byka. Zwierzak na kilka godzin zablokował ruch na autostradzie niedaleko Twin Cities w stanie Minnesota. Policja była bezradna. Każda próba schwytania zwierzecia kończyła się fiaskiem. Byk wydostał się z pastwiska, przeskoczył trzy zagrody i wybiegł na drogę międzystanową numer 4-94. Zdarzenie nagrała kamera monitoringu drogowego. Byk najpierw zaatakował jadącą obok niego ciężarówkę, a kiedy jeden z policjantów próbował go zatrzymać, zaatakował go rogami. Zanim policjanci wymyślili sposób na schwytanie zwierzęcia, byk postanowił "zjechać" z drogi międzystanowej na podrzędną trasę. Tam dosięgły go policyjne kule. Funkcjonariusze powiedzieli, że zastrzelenie zwierzęcia było konieczne dla "zapewnienia bezpieczeństwa publicznego".

Link do źródła:
Przejdź do innego działu:
kronika legislacyjna news tygodnia statystyka przegląd prasy / internetu pytania ogłoszenia oferty partnerzy
pytania i odpowiedzi
pytania i odpowiedzi
pytania i odpowiedzi
pytania i odpowiedzi
20.1.2008
Alkomat przed sądem

Pytanie (Elżbieta Poludnik “Dziennik”): Czy brak obowiązku legalizacji alkomatów daje większe szanse na obronę kierowcy przed sądem?
Odpowiedź (Marek Małecki): Jeżeli kierowcę poddano kontroli alkomatem niemającym atestów, obrońca na pewno będzie miał możliwości podważenia takiego dowodu. Jeśli urządzenie nie zostało poddane kontroli, może to w znacznym stopniu wpływać na jego wiarygodność. Adwokaci na pewno będą podnosić ten zarzut. Mec. Jakub Wende, którego uważam za autorytet w tej dziedzinie, twierdzi, że zdarzają się nieprawidłowości pomimo atestów. Np. bezprawne przedłużanie daty ważności alkomatów. To daje również furtkę do uniknięcia odpowiedzialności za jazdę po alkoholu.

Pytanie (Elżbieta Poludnik “Dziennik”): Jakie są możliwe scenariusze na sali sądowej?
Odpowiedź (Marek Małecki): Postępowanie sądowe może na pewno się wydłużyć. W przypadku, gdy wydruk alkomatu będzie jedynym dowodem, sąd na pewno powoła biegłego, który oceni prawidłowość działania alkomatu. Nie bagatelizowałbym jednak zwolnienia przez ministra gospodarki alkomatów z obowiązku prawnej kontroli metrologicznej. Policjant może dokonać po 15 minutach ponownego badania w celu uwiarygodnienia poprzedniego wydruku.

Pytanie (Elżbieta Poludnik “Dziennik”): A co z badaniem krwi?
Odpowiedź (Marek Małecki): To najbardziej wiarygodny miernik i policjanci będą coraz częściej z niego korzystać, szczególnie gdy będą mieli świadomość, że wynik z alkomatu może być podważany. Kwestionowanie badań krwi jest praktycznie niemożliwe. Jednak zdarza się, że lekarze odmawiają pobierania krwi bez zgody pacjenta.

Pytanie (Elżbieta Poludnik “Dziennik”): Co w sytuacji, gdy jedynym dowodem będzie nos policjanta?
Odpowiedź (Marek Małecki): Jeżeli jedynym dowodem jest zeznanie policjanta twierdzącego, że kierowca prowadził pojazd pod wpływem alkoholu, sąd zgodnie z fundamentalną zasadą procedury karnej winien rozpatrywać wszelkie wątpliwości na korzyść oskarżonego. Praktyka pokazuje jednak, że sądy często dają wiarę policjantom, którzy z racji wykonywanego zawodu są osobami zaufania publicznego. Dlatego wszystkim moim klientom przypominam, że jeśli mają ochotę na alkohol, to z wszelkich pomysłów na obronę swoich praw najtańsze jest skorzystanie z taksówki.

Link do źródła:
Przejdź do innego działu:
kronika legislacyjna news tygodnia statystyka przegląd prasy / internetu pytania ogłoszenia oferty partnerzy
pytania i odpowiedzi
20.1.2008
Czasowe wyrejestrowanie pojazdu

Pytanie: Witam,  Słyszałem, że można wyrejestrować samochody ciężarowe na okres 6 miesięcy, jeżeli aktualnie z nich nie korzystam. Gdzie mogę znaleźć do tego przepisy? Pozdrawiam Robert Sz.

Odpowiedź: Czasowego wycofania pojazdu z ruchu dokonuje się na podstawie wniosku właściciela pojazdu
 w oparciu o zapisy art. 78a ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. Prawo o ruchu drogowym oraz rozporządzenia Ministra Infrastruktury z dnia 23 grudnia 2004 r. w sprawie czasowego wycofania pojazdów z ruchu (Dz. U. nr 285, poz. 2856 z 2004 r.). Pojazd może być czasowo wycofany z ruchu na okres od 2 do 6 miesięcy. Można ten okres jednorazowo przedłużyć, jednak łączny okres wycofania pojazdu z ruchu nie może przekraczać 9 miesięcy, licząc od dnia jego wycofania z ruchu. Czasowemu wycofaniu z ruchu podlegają samochody ciężarowe i przyczepy o dopuszczalnej masie całkowitej od 3,5 t, ciągniki samochodowe, pojazdy specjalne i autobusy. Czasowego wycofania pojazdu na wniosek właściciela dokonuje starosta właściwy ze względu na miejsce ostatniej rejestracji pojazdu decyzją administracyjną. Aby ją uzyskać należy złożyć stosowny wniosek (wzór to załącznik nr 1 do przytoczonego wyżej rozporządzenia) oraz dowód rejestracyjny, kartę pojazdu, jeżeli była wydana i tablice rejestracyjne a także wnieść opłatę uzależnioną od czasu trwania wycofania (§ 6 rozporządzenia). Na okres wycofania w depozycie starosty pozostają dowód rejestracyjny i tablice rejestracyjne. Należy pamiętać, że na właścicielu pojazdu ciąży obowiązek zabezpieczenia pojazdu przed możliwością jego uruchomienia przez osobę niepowołaną (art. 46 ust 5 ustawy) oraz zapewnienie wycofanemu z ruchu pojazdowi postój poza drogą publiczną i strefą zamieszkania (art. 78a. ust. 5 ustawy).

Odpowiedzi udzielił: Jerzy Barański – w latach 1979-1989 szef służb nadzoru i sterowania ruchem komunikacji miejskiej
 w Szczecinie, do 1998 r. dyrektor firm komunikacyjnych, w latach 1999- 2007 dyrektor WORD w Szczecinie

Link do źródła:
Przejdź do innego działu:
kronika legislacyjna news tygodnia statystyka przegląd prasy / internetu pytania ogłoszenia oferty partnerzy
pytania i odpowiedzi
20.1.2008
Faktura załącznikiem do e-maila

Pytanie: Czy faktura przesłana w pliku jako załącznik e-maila może być uznana za oryginał?

Odpowiedź: Nie. W przypadku faktur przesyłanych drogą elektroniczną musi ona spełniać warunki określone w rozporządzeniu ministra finansów w tej sprawie. Autentyczność jej pochodzenia i integralność treści faktury powinien gwarantować bezpieczny podpis elektroniczny, weryfikowany za pomocą ważnego certyfikatu. Bez spełnienia tego warunku, na mocy polskiego prawa, faktura nie jest wystawiona i przesłana prawidłowo. Wydruk takiej faktury, który z punktu widzenia prawa nie jest prawidłową kopią, może zostać uznany przez organy podatkowe za kserokopię, a w konsekwencji - nasze odliczenie podatkowe może być kwestionowane.

Link do źródła:
Przejdź do innego działu:
kronika legislacyjna news tygodnia statystyka przegląd prasy / internetu pytania ogłoszenia oferty partnerzy
pytania i odpowiedzi
20.1.2008
Obywatel Japonii wymienia prawo jazdy
Kategorie:  » prawo jazdy  » prawo jazdy - wymiana  » Japonia

Pytanie: Dzień dobry, chciałabym dowiedzieć się, jaka jest procedura ubiegania się polskiego prawa jazdy. Obywatel Japonii posiada juz ważne japońskie prawo jazdy, natomiast chciałby jeździć również w Polsce.

Z poważaniem Monika K.

Odpowiedź: Polska zawarła z Cesarstwem Japonii umowę dwustronną o wzajemnym uznawaniu praw jazdy, stąd też obywatel Japonii może na podstawie art. 94 ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. Prawo o ruchu drogowym może dokonać wymiany japońskiego prawo jazdy na polskie. Aby tego dokonać należy złożyć następujące dokumenty:

a) wniosek (do pobrania w biurze starosty),

b) dowodu uiszczenia opłaty za wydanie prawa jazdy,

c) wyraźnej fotografii o wymiarach 3,5 x 4,5 cm, przedsta­wiającej osobę bez nakrycia głowy i okularów z ciemnymi szkłami w taki sposób, aby ukazywała głowę w pozycji lewego półprofilu z widocznym lewym uchem, z zachowa­niem równomiernego oświetlenia twarzy.

d) kserokopii posiadanego prawa jazdy wraz z tłumaczeniem na język polski, sporządzonym lub poświadczonym przez tłumacza przysięgłego lub właściwego konsula Rzeczypospolitej Polskiej.

Dokumenty należy złożyć w starostwie właściwym do miejsca pobytu osoby ubiegającej się o wymianę prawo jazdy. Ww. dokumenty te są wymagane od osoby ubiegającej się o wymianę prawa jazdy wydanego za granicą, jeżeli z rozporządzenia ministra właściwego do spraw transportu wydanego na podstawie przepisu art. 94 ust. 4 ustawy lub umów międzynarodowych wynika wzajemna wymiana praw jazdy bez wymogu sprawdzania kwalifikacji. Szczegółowo tryb wydawania uprawnień reguluje rozporządzenie Ministra Infrastruktury z dnia 21 stycznia 2004 r. w sprawie wydawania uprawnień do kierowania pojazdami (Dz. U. 24 poz. 215 z 2004 r. z póź. zm.).

Odpowiedzi udzielił: Jerzy Barański – w latach 1979-1989 szef służb nadzoru i sterowania ruchem komunikacji miejskiej
 w Szczecinie, do 1998 r. dyrektor firm komunikacyjnych, w latach 1999- 2007 dyrektor WORD w Szczecinie

Link do źródła:
Przejdź do innego działu:
kronika legislacyjna news tygodnia statystyka przegląd prasy / internetu pytania ogłoszenia oferty partnerzy
pytania i odpowiedzi
20.1.2008
Ponowna rejestracja auta w kraju

Pytanie: Czy samochód, który jeden z małżonków wyrejestrował w Polsce i zabrał ze sobą za granicę, nie może wrócić do kraju? Z takim pytaniem zwróciła się do redakcji “Rzeczypospolitej” czytelniczka, której jeden z wydziałów komunikacji odmówił ponownej rejestracji auta w kraju.

Odpowiedź: Niestety w stosunku do takiego pojazdu nie można skorzystać z najprostszej możliwości, którą dają przepisy, tj. powtórnej jego rejestracji (art. 79 ust. 4 prawa o ruchu drogowym) – wyjaśnia “Rzeczpospolitej” Maciej Wroński, ekspert z zakresu prawa drogowego. Dodaje jednak, że sytuacja nie jest bez wyjścia. Jeżeli samochód nie został ostatecznie zbyty za granicę i tam zarejestrowany, należy wystąpić do organu rejestrującego o stwierdzenie wygaśnięcia decyzji administracyjnej o wyrejestrowaniu pojazdu w trybie określonym przez art. 162 § 1 kodeksu postępowania administracyjnego. Przepis ten stanowi m.in., iż wygaśnięcie decyzji stwierdza się, jeżeli stała się ona bezprzedmiotowa i leży to w interesie strony. Zainteresowana osoba może mieć jednak kłopoty z uzyskaniem takiego stwierdzenia, zważywszy, że znaczna część organów rejestracyjnych stosuje wyłącznie zawężającą wykładnię gramatyczną przepisów ruchu drogowego, bez uwzględniania norm o bardziej ogólnym charakterze, a zupełnie pomija wykładnię funkcjonalną i celowościową. Ponieważ jednak takie stwierdzenie lub jego odmowa powinny być wydane w drodze decyzji administracyjnej, przeto od negatywnego rozstrzygnięcia przysługują odpowiednie środki odwoławcze i kontrolne – odwołanie do samorządowego kolegium administracyjnego, a następnie skarga do wojewódzkiego sądu administracyjnego. Tam też istnieją bardzo duże szanse na uzyskanie pozytywnego rozstrzygnięcia.

Można także spróbować skorzystać ze ścieżki wskazanej w art. 154 k.p.a., stanowiącym, iż decyzja ostateczna, na mocy której żadna ze stron nie nabyła prawa, może być w każdym czasie uchylona lub zmieniona, jeżeli przemawia za tym słuszny interes strony.

Odpowiedzi udzielił: Maciej Wroński, ekspert z zakresu prawa drogowego

Link do źródła:
Przejdź do innego działu:
kronika legislacyjna news tygodnia statystyka przegląd prasy / internetu pytania ogłoszenia oferty partnerzy
pytania i odpowiedzi
20.1.2008
Utracone dokumenty
Kategorie:  » prawo jazdy - utrata  » policja  » Unia Europejska

Pytanie: Czy wejście Polski do strefy Schengen ułatwi Polakom przebywającym za granicą, którym zostały skradzione dokumenty, szybsze ich odzyskanie? Czy można liczyć na bardziej uprzywilejowane traktowanie w państwach europejskich, które już należą do Unii?

Odpowiedź: W przypadku zgubienia lub kradzieży paszportu lub innych dokumentów podróży w jednym z krajów Schengen najpierw należy zwrócić się do miejscowej policji w celu zgłoszenia tego zdarzenia. Następnie powinniśmy skontaktować się z polskim konsulatem. Jednak, jeśli dokumenty się odnajdą lub zajdą inne okoliczności związane z utraconymi dokumentami, należy te fakty zgłosić policji, u której odnotowano pierwszy raz wypadek, gdyż ten organ prowadzi sprawę od początku do końca (ważna jest pierwsza rejestracja w systemie SIS). Polskie władze i policja w takim wypadku nie są władne zajmować się tą sprawą. Natomiast polski konsul może, po uprzednim potwierdzeniu tożsamości, wydać paszport tymczasowy na powrót do kraju. W razie utraty pieniędzy konsul może: pośredniczyć w nawiązaniu kontaktu z krewnymi lub znajomymi w Polsce, w uzasadnionych przypadkach, jeżeli nie ma innych możliwości przekazania pieniędzy, wypłacić wnioskującemu kwotę, jaka zostanie wpłacona przez krewnych lub znajomych na konto Ministerstwa Spraw Zagranicznych w Warszawie,  w szczególnie uzasadnionych przypadkach udzielić pomocy finansowej niezbędnej na powrót do Polski najtańszym środkiem transportu, o ile turysta zobowiąże się do jej zwrotu po powrocie. Przekazywanie środków pieniężnych przez polskie przedstawicielstwa dyplomatyczno-konsularne ograniczone jest do wyjątkowych sytuacji.

Podstawa prawna

- Konwencja Wykonawcza z 19 czerwca 1990 r. do Układu z Schengen z 14 czerwca 1985 r. między Rządami Państw Unii Gospodarczej Beneluksu, Republiki Federalnej Niemiec

oraz Republiki Francuskiej w sprawie stopniowego znoszenia kontroli na wspólnych granicach.

- Ustawa z 24 sierpnia 2007 r. o udziale RP w Systemie Informatycznym Schengen oraz Informacji Wizowej

(Dz. U. nr 165, poz. 1170).

Link do źródła:
Przejdź do innego działu:
kronika legislacyjna news tygodnia statystyka przegląd prasy / internetu pytania ogłoszenia oferty partnerzy
pytania i odpowiedzi
20.1.2008
Wykresówka w tachografie do końca dniówki
Kategorie:  » tachografy  » wykresówki  » kierowcy zawodowi

Pytanie: Prowadzę samochód ciężarowy z tachografem analogowym. Nie wiem, czy zostawiać tarczkę w tachografie przez 24 godziny, (czyli przez okres, kiedy jest ważna), czy zabierać ją ze sobą? Czy mogę ją wymienić, kiedy chcę?

Odpowiedź: Kierowcy używają wykresówek do tachografów lub karty kierowcy zawsze, kiedy prowadzą pojazd, poczynając od chwili jego przejęcia. – Nie wyjmują wykresówki z tachografu analogowego lub karty kierowcy z urządzenia cyfrowego przed zakończeniem dziennego okresu pracy, chyba że wyjęcie jest dopuszczalne z innych powodów, np. oddalenia się od auta – wyjaśnia Sebastian Chwalibogowski, naczelnik w Głównym Inspektoracie Transportu Drogowego. – Nie mogą jej więc wyjąć lub wymienić w dowolnym czasie. Przypominam, że wykresówki nie wolno używać dłużej niż przez czas, na który została przeznaczona. Wynika tak z art. 15 ust. 2 rozporządzenia 3821/85/EWG w sprawie urządzeń rejestrujących stosowanych w transporcie drogowym.

Link do źródła:
Przejdź do innego działu:
kronika legislacyjna news tygodnia statystyka przegląd prasy / internetu pytania ogłoszenia oferty partnerzy
pytania i odpowiedzi
20.1.2008
Zabytkowym motocyklem do UE
Kategorie:  » motocykle  » pojazdy zabytkowe  » Unia Europejska

Pytanie: Czy opuszczając wirtualne granice polski zabytkowym motocyklem, bez stosownej zgody, będę przestępcą czy nie? - zastanawia się Lech Potyński.

Odpowiedź: Wraz z wejściem w życie rozszerzonego traktatu z Schengen, znikają wszelkie przejścia graniczne, na naszych zachodnich i południowych granicach, więc fizycznie nie będzie miał mnie kto łapać. Jednak w przepisach o wywozie zabytków nic się nie zmieniło, więc teoretycznie przy przekraczaniu wirtualnej granicy powinienem mieć zgodę konserwatora zabytków przy sobie i teoretycznie komuś ją pokazać. I to dokładnie na samej granicy, bo przecież po terenie naszego pięknego kraju mogę swoim, nawet najbardziej zabytkowym motocyklem szwendać się, gdzie oczy poniosą. A po drugiej stronie granicy nikogo już nie interesuje, czy taką zgodę mam, czy nie. Tam liczy się jedynie dowód rejestracyjny z ważnym przeglądem i ubezpieczeniem. I nie wiem, czy lotne brygady naszych służb granicznych mogą mnie ścigać "po tamtej stronie". Czy opuszczając wirtualne granice polski zabytkowym motocyklem, bez stosownej zgody, będę przestępcą czy nie? Wyznam szczerze, że nie mam żadnej ochoty nabijać kabzy rzeczoznawcom za postawienie podpisu i przybicie pieczątki na dokumencie stwierdzającym zabytkowość, ani też płacić daniny państwu, za wyrażenie łaskawej zgody na jazdę moim własnym, prywatnym motocyklem. Zwróciłem się z tym pytaniem do kilku osób, które w mojej opinii mogłyby udzielić w miarę kompetentnej odpowiedzi, podpierając się przy tym wykładnią prawną, a nie "widzimisiem". Ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że w zasadzie na moje pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. To znaczy jest odpowiedź: pod względem prawnym nic się nie zmieniło. Jednak przy kolejnym moim pytaniu następowało u interlokutora lekkie zasępienie i seria zdań wymijających. Pytanie brzmiało: jeżeli muszę mieć zgodę konserwatora, to komu i kiedy mam ją przedstawiać? Przecież na terenie Polski, nie jest mi potrzebna, a za granicą tym bardziej nikogo nie interesuje. Może więc należałoby się zwrócić z jakimś oficjalnym zapytaniem do szefa służb granicznych albo do Ministerstwa Kultury i Sztuki o wydanie wiążącej decyzji? Skoro ktoś wprowadził swego czasu odpowiedni przepis, to może należałoby w nowych warunkach jakoś ten przepis zaktualizować. Albo zwyczajnie i po ludzku przeprosić, przyznać się do pomyłki i cofnąć ten idiotyzm. Przepis dotyczy wszystkich rzeczy wyprodukowanych co najmniej 25 lat temu. Obejmuje zarówno Indiana z roku 1928, jak i MZETZ z roku 1982! Jeżeli więc mieszkaniec Zgorzel ca ma ochotę wy brać się na disco po drugiej stronie rzeki i poszpanować swoim dwusuwowym rumakiem, to w świetle obowiązujących przepisów także łamie prawo. Nie tracę nadziei, że wśród urzędników odpowiedniego ministerstwa znajdzie się chociaż jeden motocyklista, który przeczyta moje dywagacje, zorganizuje naradę albo przynajmniej zleci wykonanie ekspertyzy prawnej, która w sposób jednoznaczny wyjaśni wątpliwości. Wybieram się w tym roku na kolejną zagraniczną wyprawę i chciałbym wiedzieć, czy po raz kolejny stanę się przestępcą czy nie.

Link do źródła:
Przejdź do innego działu:
kronika legislacyjna news tygodnia statystyka przegląd prasy / internetu pytania ogłoszenia oferty partnerzy
egzamin na prawo jazdy - word, egzaminatorzy word w Suwałkach word w Suwałkach word w Poznaniu