
(Fot.: PD@N 351-20)
Prawdziwą furorę wśród bywalców klubów robi ostatnio tzw. “cudowny napój”, “napój ratujący prawo jazdy”. Reklamowany jako specyfik błyskawicznie redukujący poziom alkoholu w organizmie. Wyprodukowany we Francji napój, masowo sprzedawany wyłącznie w klubach i dyskotekach w cenie 5 euro, reklamowany jest jako "nadzwyczajny rezultat 10 lat badań w szwajcarskim laboratorium" - podaje dziennik "Il Giornale". Napój wypity pod koniec nocnej zabawy - jak zachwala producent - likwiduje skutki upicia i zapewnia dobre samopoczucie oraz trzeźwość umysłu następnego dnia. Produktu nie można kupić w sklepach czy aptekach, co od razu wzbudziło podejrzenia. Już zainteresował się nim Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA). Według włoskich lekarzy choć nie zawiera on substancji toksycznych, to jednak jest groźną mieszanką różnego rodzaju składników, między innymi ekstraktów owoców i roślin, takich jak lukrecja, kard, melisa, cytryna, karczoch. Sztucznie "reaktywuje" on organizm po dużej dawce alkoholu. Ale największe jego niebezpieczeństwo polega na tym, że reklamowany jako "magiczna mieszanka" zachęca młodych ludzi do picia alkoholu bez umiaru i bez obaw o wynik alkomatu - podkreślają lekarze zaniepokojeni coraz większą jego popularnością w lokalach w Mediolanie. Dlatego podając w wątpliwość jego rzekomo czarodziejskie możliwości apelują o rozsądek i o to, by po jego wypiciu nie siadać za kierownicą.
Jak donosi nasza rodzima prasa ten “cudowny napój” trafił już także do łódzkich pubów. Cena za puszkę: ok. 13 złotych. - Sprowadziłem napój z Austrii, gdzie jest produkowany. Zainteresowanie jest bardzo duże. Od tygodnia sprzedaję go restauracjom i pubom. Napój dziesięciokrotnie przyspiesza spalanie alkoholu - tłumaczy łodzianin, dystrybutor napoju. W ulotce dołączonej do puszki można przeczytać, że napój redukuje poziom alkoholu we krwi nawet o jeden promil w ciągu godziny. Konsumpcja specyfiku zaraz po spożyciu alkoholu "przyspiesza metabolizm, pozwala uniknąć ograniczenia sprawności fizycznej i umysłowej spowodowanych spożyciem alkoholu". Dalej czytamy, że "polecany jest szczególnie po spotkaniach biznesowych przy kieliszku, jeździe na nartach po spożyciu i po imprezowej nocy, żeby na drugi dzień móc pracować bez kaca".
Dziennikarze “Dziennika Łódzkiego” postanowili przetestować "cudowną moc" napoju: reporterzy wybrali się do pubu. Po wypiciu 400 ml wódki Marcin miał 1,16 promila w wydychanym powietrzu. Kasia, która wypiła pół litra czerwonego wina, miała 0,7 promila w wydychanym powietrzu. Po wypiciu dwóch jasnych piw przez Asię alkotest pokazał 0,6 promila we krwi. Zaraz po dokonaniu pomiaru profesjonalnym sprzętem nasi reporterzy uraczyli się napojem. Po godzinie powtórzyliśmy badanie alkotestem. U Marcina poziom alkoholu spadł z 1,16 do 1,06 promila w wydychanym powietrzu. U Kasi zawartość alkoholu zmniejszyła się z 0,7 do 0,62 w wydychanym powietrzu, a u Asi - z 0,6 do 0,58. Wniosek? Nie na każdego specyfik działa "uzdrawiająco".
Lekarze: Skład napoju jest podobny do tego w tabletkach redukujących skutki kaca. Działanie będzie podobne do tego po wypiciu maślanki, którą zalecały nasze babcie. Wypisane na puszce substancje działają jako przeciwutleniacze, ale na pewno nie neutralizują alkoholu we krwi. To totalna ściema - ocenia dr Zbigniew Kołaciński z oddziału ostrych zatruć w Klinice Toksykologii Instytutu Medycyny Pracy w Łodzi. I wyjaśnia: - Bez wspomagaczy poziom alkoholu spada o 0,1 -0,2 promila na godzinę w zależności od masy ciała i zdolności regeneracyjnych organizmu. Napój nie miał więc żadnego wpływu na wchłanianie się alkoholu w państwa eksperymencie - ocenia dr Kołaciński.
Policjanci: mówią krótko: - Pijesz, nie jedź. Nie ma cudownych napojów usuwających w mgnieniu oka alkohol z organizmu. Tak samo jak nie będzie żadnej litości dla kierowców prowadzących na rauszu.